Throw away the meat.

9/26/2015
For breakfast sandwich with ham, for lunch chicken soup and pork chop, and for dinner toasts. With ham.
So this is how it more or less looks for the majority of you, and you even don't think about it. I did not think about it too, until a few friends didn't pass on vegetarianism, and a friend from the US didn't begin to send pictures from vegan events.
I'm not saying that eating meat is bad. I'm not a vegetarian. It is true that from August I did not have to deal with the animal on your plate, but not because I do not like meat. On the contrary, almost love it!
So why didn't I eat it? Because everything in excessive amounts harm us.
Na śniadanie kanapka z szynką, na obiad rosół i kotlet schabowy, a na kolację tosty. Z szynką.
Tak to mniej więcej wygląda u większości z was i nawet się nad tym nie zastanawiacie. Też się nie zastanawiałam, dopóki kilku znajomych nie przeszło na wegetarianizm, a znajoma ze Stanów nie zaczęła przesyłać zdjęć z wegańskich imprez.
Nie twierdzę, że jedzenie mięsa jest złe. Nie jestem też wegetarianką. Co prawda, od sierpnia nie miałam do czynienia ze zwierzęciem na talerzu, ale nie dlatego, że nie lubię mięsa. Wręcz przeciwnie, niemalże je uwielbiam!
Więc dlaczego go nie jem? Bo wszystko w nadmiernej ilości szkodzi.

I have absolutely no idea what might happen to us when we go 24/7 on the meat, and when we replace it only by salad. I'm not educated in that direction. I take this rather on common sense - if the sugar in excessive amounts mind, if exactly the same does soybean, and coffee, why meat would not be taken into consideration?
We have learned that it always was in our lives and should be in them. You didn't even thought about it, did you? And go out of this routine can be so interesting! Veggie burgers? Broccoli cutlets? Fruits and vegetables? All of these things are delicious and definitely healthier.
Nie mam absolutnie żadnego pojęcia, co może nam się stać, gdy będziemy 24/7 jechać na mięsie, a co, gdy zastąpimy je wyłącznie sałatą. Nie jestem wykształcona w tym kierunku. Biorę to raczej na chłopski rozum - jeżeli cukier w nadmiernej ilości szkodzi, jeżeli to samo robi soja, czy kawa, to dlaczego mięso miałoby nie być brane pod uwagę?
Nauczyliśmy się, że od zawsze jest ono w naszym życiu i być w nim powinno. Nawet się nad tym nie zastanawiacie, prawda? A wyjście z tej rutyny może być takie ciekawe! Wegetariańskie burgery? Kotlety brokułowe? Owoce i warzywa? Wszystkie te rzeczy są pyszne i zdecydowanie zdrowsze.


Actually, I'm writing all this because I just want you to paid attention about what you eat. On the other hand, you don't have to care about it day in and day devour chocolate bars. If you are happy, then don't let anyone manipulate you. Even if you weigh 100kg at 16 years old and everyone laugh of you. Although I don't approve it. It's unhealthy and unaesthetic.
Właściwie piszę wam to wszystko tylko po to, żebyście zwrócili uwagę na to, co jecie. Z drugiej strony, wcale nie musicie się tym przejmować i dzień w dzień pożerać tabliczki czekolady. Jeżeli jesteście szczęśliwi, to nie pozwólcie nikomu sobą manipulować. Nawet, jeżeli ważycie 100kg w wieku 16 lat i wszyscy się z was śmieją. Mimo, że tego nie pochwalam. To niezdrowe i nieestetyczne.


It doesn't bother me that animals are killed just so that my brother could eat pork in a dark sauce. They are created for that. Or at least that's what we were taught since childhood and even don't think about. Eating dogs? Are these Vietnamese crazy? That's how we think, because we're not used to it. We might as well eat beetles and cockroaches, if we were told, that they are delicious and nutritious.
Several people in my class started to think about that they actually eat too monotonous and mostly thrown the meat from their diet, leaving it possibly at the weekend. Our prom has also introduced vegetarian version of the menu.
And even though I'm still threaten by anemia and poor test results, I don't care. In the end it's my decision, my life and my health.
Nie przeszkadza mi to, że zwierzęta są zabijane tylko po to, żeby mój brat mógł zjeść wieprzowinę w ciemnym sosie. One po to są stworzone. A przynajmniej tak nam wpajano od dzieciństwa i nawet się nad tym nie zastanawiamy. Jedzenie psów? Czy ci Wietnamczycy są chorzy? Właśnie tak myślimy, bo nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni. Równie dobrze moglibyśmy wcinać żuki i karaluchy, gdyby nam mówiono, że są pyszne i pożywne.
Kilka osób z mojej klasy zaczęło zastanawiać się nad tym, że faktycznie jedzą zbyt monotonnie i w większości wyrzuciło mięso z jadłospisu, zostawiając je ewentualnie na weekend. Na naszą studniówkę została także wprowadzona wegetariańska wersja menu.
I mimo, że mnie cały czas straszą anemią i złymi wynikami badań, mało się tym przejmuję. W końcu to moje decyzje, moje życie i moje zdrowie.

No comments:

Powered by Blogger.