DRUG RESTAURANT in Warsaw - it was a MISTAKE.

9/11/2017

After I published a piece of Sympathy on my instagram, just to let my followers know that Drug Restaurant surprised me both positively and negatively, I got many reposts and questions. People suddenly started to wonder what Joon Young had done that I felt dissapointed. I didn't want to add this post immediately after the concert, wanting to think about everything quietly. I'm already readt and I can tell you why I feel guilty (and why this post is published much earlier than I planned it).
Po tym jak opublikowałam kawałek Sympathy na instagramie, tak troszeczkę dając znać moim obserwatorom. że koncert Drug Restaurant zaskoczył mnie i pozytywnie, i negatywnie, posypały się reposty i pytania. Ludzie nagle zaczęli być ciekawi, co takiego zrobił Joon Young, że poczułam się oszukana. Nie chciałam od razu dodawać tego posta, chcąc sobie wszystko ułożyć. Chyba już to zrobiłam i mogę wam powiedzieć, dlaczego czuję się winna (i dlaczego ten post opublikowany jest dużo wcześniej niż to zaplanowałam).

At the beginning (because maybe not everyone knows, or maybe I didn't write about it dozen times already) - I'm a fan of JJY. I follow him from the TEENAGER released in 2014. I think he has the most deep and beautiful voice (after him is Kim Taehyung), because of him I started watching 1 Night 2 Days, through his performance I became interested in I Can See Your Voice. And of course, I love his music, and especially the 1st Mini Album and the first album of Drug Restaurant (then JJY Band) Escape to Hangover. I never bothered that he's a naughty bad boy, that I've already heard several times about his affairs with girls, that he's a real rockman, and that scandals and alcohol are no unfamiliar to him. What's more, it even further deepened my love for him. Although true, he mostly charms me with his voice. So as you can see - I went to the concert to listen to Joon Young. Somewhere inside me, Drug Restaurant still existed as the JJY Band and I wasn't interested in other members of the band. I'm sorry.
Na wstępie (bo może nie wszyscy wiedzą, albo wcale nie pisałam o tym już kilkadziesiąt razy) - jestem fanką JJY. Śledzę go od wydania TEENAGER w 2014 roku, uważam, że ma najpiękniejszy, niespotykany głęboki głos (tuż za nim figuruje Kim Taehyung), dla niego zaczęłam oglądać 1 Night 2 Days, przez jego występ zainteresowałam się I Can See Your Voice. I oczywiście, kocham jego muzykę, a w szczególności 1st Mini Album i pierwszy album Drug Restaurant (wtedy jeszcze JJY Band) Escape to Hangover. Nie przeszkadzało mi nigdy to, że jest naughty bad boyem, że kilkakrotnie słyszałam o jego aferach z dziewczynami, że jest prawdziwym rockmanem, któremu skandale i alkohol nie są obce. Gdzież tam, to jeszcze bardziej pogłębiało moją miłość do niego. Choć prawdziwie, najbardziej czaruje mnie swoim głosem. Więc jak widzicie - szłam na koncert, żeby posłuchać Joon Younga. Gdzieś tam wewnątrz mnie Drug Restaurant wciąż istniało jako JJY Band i nie interesowałam się innymi członkami zespołu. Przepraszam.

At the concert I went alone. Around 10am I was at place. The numbering was supposed to start at 8am and although I was two hours later, I still managed to get a pretty good place.
Na koncert szłam sama. Przyjechałam pod Progresję w okolicach 10. Numerkowanie miało ruszyć o 8 rano i mimo, że byłam dwie godziny później, wciąż udało mi się zdobyć całkiem dobre miejsce.
'E' from 'Early Entrance'

The girls responsible for numbering turned out to be really nice. I've already written to them earlier saying about a situation I was in, but they also tried to help me on the spot (about 'a situation' later). Like all the girls I talked to, about what I'm really grateful. But I also was trying to help people, who weren't really around. People came to the place to take their numbers and then went to the world to go back at 4pm. So it was very intimate near the club. And hot. But the banners and lightsticks were very nice (as one of the funders I can thank others for helping, right?). Like the flag that arrived at noon and which I bravely decorated.
Dziewczyny, które zajmowały się numerkowaniem okazały się naprawdę w porządku. Już wcześniej pisałam do nich, mówiąc w jakiej jestem sytuacji, ale na miejscu też starały się mi pomóc (o 'sytuacji' później). Podobnie jak wszystkie dziewczyny, z którymi rozmawiałam, za co jestem naprawdę wdzięczna. Ja natomiast starałam się pomóc w ogarnianiu ludzi, których tak naprawdę nie było. Osoby przychodziły na miejsce, żeby wziąć swój numerek i potem jechały w świat, żeby wrócić na 16. Było więc bardzo kameralnie. I gorąco. Za to banerki i lightsticki bardzo ładnie się prezentowały (czy jako jedna z fundujących banerki mogę podziękować innym osobom za to, że też pomogły? chyba tak). Podobnie jak i flaga, która dotarła w południe i którą dzielnie dekorowałam.



By these crazy pseudo-organizational things I almost felt important! :D
And when the organization is concerned - I was sitting quietly near the club with the girls, when suddenly I saw familiar faces. At the end of the queue were no one else but Tami. He has been here and not here several times, so you should more or less know him. We met about 4 years ago when I moved to Cracow and were quite close to each other.
He came to say hello, so I asked him what he was doing here. Well, it turned out that ha also came for the performance. We were both surprised by our presence, but well. Living in the same city, meeting in the other. Especially that in the conversation also turned out that our common friends were in Warsaw as well.
And a little bit OT - every time I go to an event and am excluded from the organizational and press parts, I feel awful. Especially when I see that know the people out there. It's my inner voice that screams because I want to do something important and show it to other people. For a moment I thought maybe I wanted some attenion or I felt undervalued. Now I know that I just like playing with pictures and videos, and then at the speed of light publish all the materials so people can enjoy the view of their faces and remember what happened. It was exaclty the same when I was going to conventions, but now I'm doing what I want. Even when I don't have a "press" tag on my neck and I can't bring my camera. c':
OT ends.
Przez te szalone pseudo-organizacyjne rzeczy poczułam się prawie ważna! :D
Ale jak już o organizacji - siedziałam sobie spokojnie pod klubem z dziewczynami, gdy nagle widzę znajome twarze. Na końcu kolejki nie kto inny, a Tami. Już kilkakrotnie przewijał się tutaj i nie tutaj, powinniście go kojarzyć. Poznaliśmy się jakieś 4 lata temu, gdy przeprowadziłam się do Krakowa i byliśmy dość blisko.
Przyszedł się przywitać, więc zapytałam go, co tu robi. Well, okazało się, że też przyjechał na koncert. Oboje zdziwiliśmy się swoją obecnością, ale cóż. Mieszkać w tym samym mieście, spotykać się w innym. Zwłaszcza, że w rozmowie wyszło jeszcze, że nasi wspólni znajomi także byli właśnie w Warszawie.
I taki OT - za każdym razem jak jadę na jakiś event i jestem wyłączona z części organizacyjnej i prasowej, czuję się okropnie. Zwłaszcza, gdy widzę, że zajmują się tym osoby, które kojarzę. To taki mój wewnętrzny głos, który krzyczy, bo chce zrobić coś ważnego i pokazać to innym ludziom. Przez chwilę myślałam, że może chodzi mi o jakąś atencję, że czuję się niedowartościowana. Teraz wiem, że po prostu lubię bawić się w zdjęcia i wideo, a potem z prędkością światła publikować wszystkie materiały, żeby ludzie mogli się cieszyć widokiem swoich mordek i wspominać to, co się wydarzyło. Tak samo było, gdy zajmowałam się konwentami, tak samo jest teraz, gdy zajmuję się tym, czym chcę. Nawet, gdy nie mam na szyi plakietki "press" i nie mogę wnosić aparatu czy kamery. c':
Koniec OT.

We got some information about the flight (although, as far as I know, the girls waited at the airport for a long time to find out that the band went out by another exit) or what we can bring in. In theory everything sounded terrifying - it looked like we were going to have an airport check. We could bring only factory-closed and transparent, up to 0.5 liters of bottle of water, possible were some small snacks, zero selfiesticks or any dangerous items, personal control and metal detector awaits. It sounded time consuming. How was it in practice? I don't know about VVIP and VIP, but EE and General's bags were checked. That's all. Of course, there were also and ID to check that the ticket is definitely in the owner's hands.
Dostaliśmy kilka informacji odnośnie przylotu (choć z tego co wiem, dziewczyny czekały na lotnisku dość długo, żeby dowiedzieć się, że zespół wyszedł innym wyjściem), czy tego, co możemy wnosić. W teorii wszystko brzmiało przerażająco - wyglądało na to, że czeka na nas kontrola jak na lotnisku. Wnoszenie tylko zamkniętych fabrycznie i przezroczystych, maksymalnie 0,5l butelek z wodą, ewentualne drobne przekąski, zero selfiesticków czy jakichkolwiek niebezpiecznych przedmiotów, kontrola osobista i wykrywacz metalu. Brzmiało czasochłonnie. Jak było w praktyce? Nie wiem jak z VVIP i VIP, ale EE i Generalom sprawdzano torebki. Tyle. Oczywiście jeszcze dowody osobiste, żeby sprawdzić, czy bilet na pewno jest u właściciela.


Let's get to the 'situation' - Cori, who gave me her house for 3 nights, between my back from the sea and driving home, made her eighteenth birthday at the same day as concert. The obligatory checkup at the club was supposed to be at 4pm, and the party was scheduled to end at 5pm. And so the girls from the numbering put a star next my name and I came back calmly by uber, which was going in Hans Zimmer's rhythm, at 5 o'clock. Some girls who came to checkup at 4pm, came back to town just after this hour. As far as I know, we were supposed to wait at the club and don't go anywhere. And although the queues began to set up around 5:30 pm, I don't understand the annoyance of people. There were quite a lot of us, and if we didn't get lined up earlier, the girls responsible for numbering wouldn't been able to deal with all of us, having a VVIP tickets that were coming in firstly.
Przejdźmy do 'sytuacji' -  Cori, która udostępniła mi swój dom na całe 3 noce, pomiędzy moim powrotem znad morza, a jazdą do domu, robiła w dzień koncertu swoją osiemnastkę. Obowiązkowy checkup pod klubem miał się odbyć o godzinie 16, a impreza planowo miała się skończyć o 17. I tak dziewczyny od numerkowania postawiły koło mojego imienia gwiazdkę i na spokojnie przyjechałam uberem, który sunął w rytm Hansa Zimmera, o godzinie 17. Zdziwiłam się, bo dziewczyny, które przyszły na checkup o 16, wróciły do miasta zaraz po tej godzinie. Z tego co wiem, mieliśmy już tam grzecznie czekać pod klubem i się nie rozchodzić. I pomimo, że w kolejki zaczęliśmy się ustawiać dopiero koło 17:30, nie rozumiem irytacji ludzi. Było nas dość dużo, i gdybyśmy się za to nie zabrali wcześniej, dziewczyny od numerkowania nie ogarnęły by nas wszystkich, mając bilety VVIP, które wchodziły na początku.

When we were already in our seats, the band decided to go out to the balcony to take pictures. Moderate squeaking and waving hands but rather average interest from them. Personally, I don't know who stood on this balcony, because I didn't have my glasses on, so I went back to reading the book. A book should be with you in every situation. :D
After I arrived, I could hear that they were having a rehearsal. A rise of excitement.
Kiedy staliśmy już na swoich miejscach, zespół postanowił wyjść na balkon porobić sobie zdjęcia. Umiarkowane piski i machanie rąk z naszej strony, z ich raczej średnie zainteresowanie. Osobiście nie wiem, kto na tym balkonie stał, bo nie miałam przy sobie okularów, więc wróciłam do czytania książki. Książkę trzeba mieć przy sobie w każdej sytuacji. :D
Po tym jak przyjechałam, słychać też było, że robią próbę. Poziom ekscytacji wzrósł.


Despite starting at the time, we had a slight delay. As far as I know, it's because VVIP (or VIP?) figured out that they could hug boys, so the girls who didn't do that wanted to have their chance.
There was actually a very strange and absurd situation in which there were more of VVIP and VIP than normal tickets. Even more absurd was that while VVIP and VIP had their own zone together, Early Entrance (so let's say silver) was so little (40 people?) that we didn't got a special zone. EE paid 100pln more for the tickets to have seats just before barriers. because the truth is that we were let in 5 minutes before the Generals and we all stood in front of the railing. When the rest was let in, they stood right behind us. Equally good would be if I had bought the cheapest ticket and just came early for numbering. But, well, there weren't many who expected such situation.
Pomimo wpuszczania do klubu o czasie, mieliśmy małe opóźnienie. Z tego co wiem, to dlatego, że VVIPy (albo VIPy?) zorientowały się, że mogą przytulać chłopaków, więc dziewczyny, które tego nie zrobiły, chciały powtórzyć kolejkę.
Doszło w ogóle do bardzo dziwnej i absurdalnej sytuacji, w której VVIPów i VIPów było więcej niż biletów normalnych. Jeszcze bardziej absurdalne było to, że o ile VVIP i VIP miały razem swoją strefę, Early Entrance (czyli powiedzmy silverów) było tak mało (40?), że nie robiono dla nas specjalnej strefy. EE zapłaciły 100zł więcej za bilet po to, żeby mieć miejsce przy barierce, bo prawda jest taka, że zostaliśmy wpuszczeni 5 minut przed Generalami i wszyscy ustawiliśmy się przy barierce. Gdy reszta została wpuszczona, stanęła za nami. Równie dobre miejsce miałabym, gdybym kupiła najtańszy bilet i po prostu przyszła wcześnie na numerkowanie. Ale cóż, raczej mało kto spodziewał się takiej sytuacji.

The band went on stage around 8:20. At their entrance we bravely raised banners claiming that we are addicted to Drug Restaurant. And so the concert began. I include a list of songs thanks to a Belariusian fan (credit to the owner).
Zespół wszedł na scenę w okolicach 20:20. Na ich wejście dzielnie podnieśliśmy banerki głoszące, że jesteśmy uzależnieni od Drug Restaurant. I tak zaczął się koncert. Dołączam listę piosenek stworzoną dzięki uprzejmości białoruskiego fana (credit to the owner).

Already during the first break I felt something was wrong. JJY was somehow... aloof. He quickly introduced the members (with his funny English) and went on to the next songs. I felt a bit unsatisfied, but I thought they would probably catch up later.
As for his English, I thought I was the only one who had trouble catching or understanding the lyrics on the new album, but it turned out that the girls who were waiting at the club also began to doubt their language skills. Maybe it's time to get some editor for boys to check their lyrics before releasing songs? :D
Już podczas pierwszej przerwy odczułam, że coś jest nie tak. JJY był jakiś taki... zdystansowany. Szybko przedstawił członków (swoim śmiesznym angielskim) i przeszedł do następnych utworów. Czułam trochę niedosyt, ale stwierdziłam, że pewnie później to nadrobią.
Jak już o jego angielskim - myślałam, że tylko ja mam problemy z wyłapaniem czy zrozumieniem tekstu na nowej płycie, ale okazało się, że dziewczyny, które czekały pod klubem też zaczęły wątpić w swoje zdolności językowe. Może czas załatwić chłopakom jakiegoś edytora, który sprawdzałby im teksty przed wydaniem piosenek? :D

Although I still felt a bit odd with Jung Joon Young's coldness, my attention was caught on the right side of the stage. By some guitarist called Daemin. The boy completely took over the crowd standing before him! And not just them, because for a moment I couldn't take my eyes off him. He had so much fun on the stage! The way he looked at fans or moved his hips moved all the fans. I didn't even need him to jump from the stage or throw guitar picks. It was enough for me how he watched us. I was sending him hears, ohs and ahs, or shouts. He absolutely deserved it.
In fact, I was really surprised that it was he who played guitar all the time (and even sang). Earlier I was convinced that JJY is responsible for all solos. But not. As far as I remember, Joon Young had one or two solos, but rather just stand with guitar playing some chords.
Another surprise was the man on the left side of the stage - bassist Seokwon. That boy was charming! Even when he shaked his head on all sides, danced to our cries, or even drank water - he looked adorable. I would tap his head and get him to a kindergarten.
I'm sorry, but I hardly noticed a drummer. In addition to the quick introduction during the first break, he got to the microphone at the very end, just to thank us. Still, I feel guilty that I didn't pay any attention to the rest of the guys before, because they are worth it.
Pomimo, że wciąż czułam się trochę dziwnie z tą oziębłością ze strony Jung Joon Younga, moją uwagę przykuła osoba po prawej stronie sceny. Niejaki gitarzysta, Daemin. Chłopak całkowicie zawładnął tłumem stojącym przed nim! I nie tylko nim, bo przez chwilę sama nie mogłam oderwać od niego oczu. To, jak on się bawił na scenie! To, jak jednym spojrzeniem czy ruchem bioder kupował wszystkie fanki. Nie potrzebowałam nawet jego skakania ze sceny czy rzucania kostkami. Wystarczyło mi to, jak na nas patrzył. Słałam mu serduszka, ohy i ahy, czy okrzyki. Absolutnie na to zasłużył.
Właściwie bardzo zaskoczyło mnie to, że to właśnie on cały czas grał na gitarze (i nawet śpiewał). Wcześniej byłam przekonana, że za wszelkie solówki odpowiedzialny jest JJY. A tu nie. O ile dobrze pamiętam, Joon Young miał jedną czy dwie solówki, a tak to raczej stał z gitarą i tylko grał jakieś akordy.
Kolejną niespodzianką okazał się człowiek po lewej stronie sceny - basista Seokwon. Jaki ten chłopiec był uroczy! Nawet w swoim trzepaniu głową na wszystkie strony, w swoim tańcu do naszych okrzyków, czy nawet w zwykłym piciu wody - wyglądał uroczo. Pogłaskałabym go po głowie i odprowadziła do przedszkola.
Bardzo przepraszam, ale perkusity prawie nie zauważałam. Oprócz szybkiego przedstawienia się podczas pierwszej przerwy, dostał się do mikrofonu na samiutkim końcu, tylko żeby nam podziękować. Mimo to, czuję się winna, że wcześniej nie zwracałam uwagi na resztę chłopaków, bo jak najbardziej są tego warci.

(pic on the right is not mine, cr to the owner, as always)
(zdjęcie po prawej też nie jest moje, cr to the owner, jak zwykle)

And finally, JJY, because you read it to find out why Joon Young was different from what I imagined him to be.
As I wrote - from the very beginning I had the impression that he was very distanced. He was concerned with what he was supposed to do, so singing. All fanservice was done by Daemin and Seokwon. For a moment I thought that maybe he was tired, maybe he was on a hangover, or maybe he already drank too much. Although with the latter I would rather hesitate because I saw how much alcohol Tami brought and it would be hard to harm someone with that. On the other hand, they drank with us on stage and I'm sure JJY had two beer cans during the concert. I'm not a big fan of alcohol, nor am I a fan of the fact that they have finished the show with words that we have a Saturday so they have to drink, but what can I do.
One thing is certain - whatever JJY was thinking, he did all his job for a hundred percent. He sounded exactly like on the recordings and perfectly hit the notes. His voice didn't even shake with high notes. Of course he has my respect and love, because this voice is a remedy for my wounds. And the fact they played Symapthy? I knew they would, even though it was JJY's solo song. I didn't expect others, but this one. And they didn't play the others of (a bit of a shame, but well).
I have the impression that JJY is simply quite different in reality than we see him on television. Because we have no other opportunity to see him. No matter where he is, he has always something to say and show. Here, he was quiet and withdrawn. I want to believe that this is just his nature or that he may not have found himself in the new situation yet. I don't want to let myself say that he didn't care. Let's keep in mind that he simply may not be such a big showman.
I wreszcie JJY, bo przecież czytacie to po to, żeby dowiedzieć się, dlaczego Joon Young okazał się być różny od tego, co sobie wyobrażałam.
Jak już napisałam - od samego początku miałam wrażenie, że jest bardzo zdystansowany. Zajmował się tym, czym miał się zajmować, czyli śpiewaniem. Cały fanservice odwalali Daemin i Seokwon. Przez chwilę myślałam, że może jest zmęczony, może jest na kacu, a może już za dużo wypił. Choć z tym ostatnim raczej bym się wahała, bo widziałam, ile alkoholu Tami wnosił i raczej ciężko byłoby zrobić sobie tym krzywdę. Z drugiej strony, pili przy nas na scenie i jestem pewna, że JJY podczas koncertu skończył dwie puszki piwa. Nie jestem wielką fanką alkoholu, nie jestem też fanką tego, że zakończyli koncert słowami, iż mamy sobotę i trzeba się napić, ale cóż zrobić.
Jedno jest pewne - cokolwiek JJY sobie myślał, swoją robotę odwalił w stu procentach. Brzmiał dokładnie tak, jak na nagraniach i idealnie trafiał w dźwięki. Głos mu nawet nie zadrżał przy wysokich nutach. Jak najbardziej ma mój szacunek i miłość, bo ten głos to lekarstwo na moje rany. A to, że zagrali Symapthy? Wiedziałam, że to zrobią, mimo że to solowy kawałek JJY. Nie liczyłam na inne, ale na ten tak. I nie zagrali innych (trochę szkoda, ale cóż).
Mam wrażenie, że JJY jest po prostu zupełnie inny w rzeczywistości, niż widzimy go w telewizji. Bo nie mamy innych możliwości, żeby go oglądać. Niezależnie od tego, gdzie się pojawia, zawsze ma coś do powiedzenia i bawi swoim zachowaniem. Tutaj był cichy i wycofany. Chcę wierzyć, że taką ma po prostu naturę, że może nie odnalazł się jeszcze w nowej sytuacji. Nie chcę dopuścić do siebie głosu, że mu nie zależało. Zostańmy przy tym, że może jednak wcale nie jest takim wielkim showmanem.
cr: Natalia Zawadzka

The concert ended at 10pm, which was quite sad because it wasn't enough. Of course, the boys caused by our screams, went out on the planned encore and played the last two tracks. After that, thanks to our screams, cries and tears, they reappeared, though it wasn't planned. Just then they said they would no longer play because we have a Saturday and they have to drink.
Now it's time for everything else that happened during the concert!
Koncert skończył się o 22, co było dość smutne, bo czułam niedosyt. Oczywiście, chłopcy wywołani naszymi wrzaskami, wyszli na planowany encore i zagrali dwa ostatnie kawałki. Po tym, dzięki naszym piskom, wrzaskom i łzom, pojawili się ponownie, choć to nie było planowane. Właśnie wtedy powiedzieli, że nie będą już więcej grać, bo mamy sobotę i trzeba się napić.
Teraz czas na wszystko inne, co działo się podczas koncertu!

Seokwon showed off his knowledge of one Polish word - 'dziękuję' (thank you). We checked if he knew for sure what it means. He knew. JJY also boast with his Polish. Of course, he hasn't let us down, because that word turned out to be (I'M SORRY ABOUT CURSING, I ALSO FEEL BAD ABOUT IT) 'kurwa'. Did he know what that means? Well, I hope he was trolling us because his "kurwa is 'my friend'" was kind of convincing. :D
We also taught them that 'cheers' is 'na zdrowie'. They themselves came to that when they were drinking their beers and we screamed those two words. We also tried to get to 'kocham cię' (I love you), but that didn't work out. Well, everyone has their priorities.
JJY also gave us some stories about Daemin's ex-girlfriends about whom he wrote songs. Apparently Catwoman is also about Daemin's ex who was a cat. I have the impression that JJY wanted to say more but didn't really know how to do it in English. And Daemin himself didn't understand what Joon Young was talking about. Or he didn't care and that's why he didn't react. :D
Seokwon pochwalił się znajomością jednego polskiego słowa - 'dziękuję'. Sprawdziliśmy, czy na pewno wie, co ona oznacza. Wiedział. JJY też zabłysnął znajomością polskiego. Oczywiście, nikogo nie zawiódł, bo tym słowem, a jakże, okazało się (PRZEPRASZAM, ŻE PRZEKLNĘ, MI TEŻ JEST Z TYM ŹLE) 'kurwa'. Czy wiedział, co to oznacza? Well, mam nadzieję, że nas trollował, bo jego "kurwa is 'my friend'" poniekąd brzmiało przekonująco. :D
Nauczyliśmy ich też, że 'cheers' to 'na zdrowie'. Sami do tego doszli, gdy przy ich piciu piwa, zgodnie krzyczeliśmy te dwa słowa. Staraliśmy się też przebić z 'kocham cię', ale to nam nie wyszło. No cóż, każdy ma swoje priorytety.
JJY podarował nam też kilka opowieści o byłych dziewczynach Daemina, o których ten pisał piosenki. Ponoć Catwoman jest właśnie o byłej Daemina, która była kotem. Mam wrażenie, że JJY chciał powiedzieć więcej, ale nie bardzo wiedział, jak to zrobić po angielsku. A sam Daemin chyba nie rozumiał, o czym Joon Young opowiada. Albo tak bardzo miał to gdzieś, że nie reagował. :D

I was very very very positively surprised by the fact that they prepared a great compilation of western songs. When I heard the Seven Nation Army, I went crazy. Ba, I also went crazy with some other songs, mainly because Daemin got us involved so I could rediscover them. I think I have best memories about What?! and Sexy Bomb. The second one, because JJY looked hot af, enjoying our singing.
Bardzo bardzo bardzo pozytywnie zaskoczyli mnie tym, że przygotowali świetną składankę zachodnich piosenek. Kiedy usłyszałam Seven Nation Army, oszalałam. Ba, oszalałam też przy kilku innych piosenkach, głównie dlatego, że Daemin tak nas w nie zaangażował, że mogłam je odkryć na nowo. Najlepiej chyba wspominam What?! i Sexy Bomb. Drugie, bo JJY wyglądał hot af, napawając się naszym śpiewem.


I haven't stayed for the after party and it seems to me that most people did likewise. The story goes that the boys only clean the stage and didn't appear at the party.
During my way back home I was very confused. For two simple reasons - I felt guilty that before the concert I didn't pay attention to Drug Restaurant but to JJY alone, and it turned out that the rest of the tband is amazing. I started wondering if they weren't more amazing than Jung Joon Young himself, but then I quickly stoped to not feel even more guilty.
I hope I will have the opportunity to hear them once again, find out what it's all about, and above all spend more time with them. Not during meet&greet, nor hi-touch event, but at their concert, because 1.5h of their music is not enough for me.
Na after party nie zostałam i wydaje mi się, że podobnie zrobiła większość osób. Z opowieści wychodzi na to, że chłopcy tylko posprzątali scenę i też nie pojawili się na imprezie.
Przez całą drogę powrotną czułam się bardzo zdezorientowana. Z dwóch prostych powodów - czułam się winna, że przed koncertem nie zwracałam uwagi na Drug Restaurant a na samego JJY, a okazało się, że reszta zespołu jest niesamowita. Zaczęłam zastanawiać się, czy może nie bardziej niesamowita niż Jung Joon Young we własnej osobie, ale wtedy szybko urwałam temat, żeby nie czuć się bardziej winną.
Mam nadzieję, że będę miała okazję usłyszeć ich raz jeszcze, dowiedzieć się, o co w tym wszystkim chodzi, a przede wszystkim spędzić z nimi więcej czasu. Nie na meet&greet, nie na hi-touch event, a na ich koncercie, bo 1,5h ich muzyki to dla mnie za mało.

18 comments:

  1. Thanks for the detailed post! I could imagine what it was like, the wait, meet and greet, logistics, and finally the concert thanks to you.:) I think JJY's stage style is more Kurt Cobain (his idol) than someone who can ham it up with the audience. Good luck with the blog and your other projects! Thanks again! :-) Peace out.

    ReplyDelete
  2. Playlista to raczej od Belarusian Fan:) nie jestem z rosji:)

    ReplyDelete
    Replies
    1. O, ta cyrylica mnie zmyliła, już poprawiam. c:

      Delete
  3. Z tego co pamiętam z We got married z JJY on jest naprawdę bardzo specyficzny, a to przecież i tak jest program przynajmniej częściowo ze skryptem. Fajnie przeczytać relacje, dzięki temu poczułam choć odrobinę tej atmosfery Mnie uniemożliwiło pójście zachorowanie niestety i żałuję.

    ReplyDelete
  4. awwwwwwww cieszę się, że mogłaś tam być i doświadczyć tylu pięknych emocji <3 hwaiting!! love your blog!!!

    ReplyDelete
  5. Thank you for writing this post! it made me feel like I was almost there <3 love you <3

    ReplyDelete
  6. Lisaaaaaaaa!!!! Glad to see you back <3

    ReplyDelete
  7. Świetny post, jak zwykle, love you Lisa <333333333333333

    ReplyDelete
  8. Joonyoung byl wykończony alkoholem i trasą, sam osobiście powiedział to jak zapytałam czy jest zmęczony.
    I wejście nie było opóźnione przez vvipy ani vipy tylko przez to że staff zapomniał aparatu do polaroidow. :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. To by tłumaczyło, dlaczego nie pojawił się w piątek na imprezie. Ale żeby być zmęczonym po trzech koncertach... :D

      Delete
  9. - thanks a lot for your very detailed, honest and interesting post.. European tour has been such a good chance for Daemin and Seokwon (and even Hyunkyu) to show how much they are charming and cute both on and off the stage ^^

    p/s: may I translate your post into my native languague (Vietnamese) with a full credit? I'm running a small blog of JJY & Drug Restaurant on wordpress :)

    ReplyDelete
    Replies
    1. Yes, of course you can! c: Can you give me a link to your blog as well? I'd love to see it. ^-^
      Oh, and if you're interested in knowing more about their surprise party in Krakow, I'll write about it in my summary of the month, which should be here on October 1st. I had a chance to talk and have fun with them there, especially with Daemin and Hyungyu. c:

      Delete
    2. - thank you Lisa.. and I'll be waiting patiently for your next post about their surprise party in Krakow ^^ p/s: hit the link to access my blog https://aboutjungjoonyoung.wordpress.com (but so sorry I'm writing my blog posts in Vietnamese only).. have a good day~ :)

      Delete
    3. It's okay, maybe some Vietnamese native speakers would find your blog by leaving it here. ^-^

      Delete
    4. - I hope so too lol btw do you know how many people there were at the concert in Warsaw, around 300 or 500 ppl? ^^

      Delete
    5. I'd say something aroud 300. c:
      I know that in Early Entrance there was 40 of us, probably 120 of VVIP and VIP together and the rest goes to Generals. But I can be wrong. :D

      Delete
    6. - well, I think 300 is an common average number of turnout for each spot of their tour in Europe. But sadly I heard that there was a low turnout in London concert.. :)

      Delete
  10. thanks for the post. i am going to the paris concert and was wondering more details. you are right, JJY is much more quiet/distant on stage but i met him twice in Korea and he is more caring off stage.

    ReplyDelete

Powered by Blogger.