✨ Got a Secret, can you keep it...? Victoria's Secret in Warsaw. ✨

9/14/2017

I heard quite a lot about good quality of lingerie and clothes from Victoria's Secret, but I never had a chance to try anything from them. When I lived in England, I did pass VS many times, usually on my way to Primark, Starbucks and bookstores. It's a shop that was somewhere there, but it was encoded under "expensive" and "unnecessary". Until it suddenly appeared in Poland. Then everything's changed.
Słyszałam dużo dobrego o jakości bielizny i ubrań z Victoria's Secret, ale nigdy nie miałam okazji niczego wypróbować. Kiedy mieszkałam w Anglii, nie raz mijałam salony VS, zazwyczaj w drodze do Primarka, Starbucksa czy księgarni. To sklep, który gdzieś tam sobie istniał, ale zakodowany był pod "drogie" i "niepotrzebne". Aż nagle pojawił się w Polsce. Wtedy wszystko się zmieniło.

I don't hide that I heard the inner voice of materialist and above all something like "let's see and write about it later". I assumed that if prices wouldn't be out of space, then I could buy something. Unfortunately, I didn't know what to look for, because there was no information at all about anything, neither the prices nor what was available at the store. The only thing I knew was that it was located in Warsaw's Arcadia. I didn't even go to the website because it's an American site which has nothing to do with what we can see in Poland. So I went to a store. And I didn't even have to look for it since the shope is just next to the entrance to the mall.
Nie ukrywam, że odezwał się we mnie głos materialistki, a przede wszystkim "chodźmy zobaczyć i później o tym napiszmy". Zakładałam, że jeżeli ceny nie będą z kosmosu, to ewentualnie coś kupię. Tylko niestety, nie wiedziałam, na co się nastawiać, bo nigdzie nie było informacji ani o cenach, ani o tym, co można w sklepie stacjonarnym dostać. Jedyne, co wiedziałam, to fakt, że znajduje się w warszawskiej Arkadii. Nawet nie wchodziłam na stronę internetową, bo jest to strona amerykańska i nie wiele ma wspólnego z tym, co możemy zobaczyć w Polsce. Tak więc pojechałam. I nawet nie musiałam długo szukać, bo sklep jest tuż przy wejściu do centrum handlowego.


I admit that a few days ago I read this post, which despite my initial excitement, allowed me to approach the matter from another side. From the beginning I wanted to put myself in the hands of brafitting specialists who would give me the perfect size and the bra model. To tell the truth, I knew perfectly well which size I am and in what I feel good, but I wanted to confront it. And here, the post said that the staff won't be able to help me, and more, it may turn out to be unpleasant! Back then I was already very determined to make a confrontation.
Cori, whom I stopped by, told me that she was at the store several days after the opening and didn't particularly like it. Firstly, lady at the entrance was looking at her as if she could read that the amount of money on her account doesn't exceed ten bucks, secondly, that she didn't like anything available there. And in particular Pink collection. I began to wonder if there was something wrong with me that I was so excited about the upcoming shopping. ㅜㅜ
Przyznam, że kilka dni wcześniej czytałam ten post, który pomimo mojego początkowego podekscytowania, pozwolił mi podejść do sprawy z innej strony. Od początku chciałam oddać się w ręce specjalistów od brafittingu, którzy dobiorą mi idealny rozmiar i model biustonosza. Prawdę powiedziawszy, doskonale wiedziałam, jaki mam rozmiar i w czym najlepiej się czuję, ale chciałam to jeszcze skonfrontować. A tutaj z przeczytanego posta wynikało, że kadra nie będzie w stanie mi pomóc, a co więcej, może okazać się niemiła! Co jak co, ale byłam wtedy już bardzo zdeterminowana, żeby zrobić konfrontację.
Cori, u której się zatrzymałam, opowiadała, że w sklepie była kilka dni po otwarciu i nie specjalnie przypadł jej on do gustu. Raz, że pani przy wejściu mierzyła ją wzrokiem, jakby potrafiła wyczytać, że ilość pieniędzy na jej koncie nie przekracza dziesięciu złotych, dwa, że nic jej się tam nie spodobało. A już w szczególności Pink. Zaczęłam się zastanawiać, czy to ze mną jest coś nie tak, że tak bardzo ekscytowałam się na nadchodzące zakupy. ㅜㅜ


I was there at about 11 (yes, that's important), politely greeted the lady who indeed stood at the entrance and keep eyes on me, and then walked into the store. There are clearly four sections - the first, full of lace and push-ups, the second, which things more comfortable to wear on a daily basis, the third one with sportswear and sleepwear, and the fourth, filled with Pink collection so the one for younger women (teenager / students). In addition, a large dressing room with two sectors, one for customers looking for their size, the other for those who want to try on clothes. And of course a separate part for cashiers. Everything super nice and neat, just a little bit dark.
Na miejsce przyjechałam ok 11 (tak, jest to istotne), grzecznie przywitałam się z panią, która faktycznie stała przy wejściu i mierzyła wzrokiem, a potem ruszyłam wgłąb sklepu. Są tam wyraźne cztery sekcje - pierwsza, pełna koronek i push-upów, druga, z bielizną wygodniejszą do noszenia na co dzień, trzecia, z bielizną sportową i przeznaczoną do spania, oraz czwarta, wypełniona kolekcją Pink, czyli tą dla kobiet młodszych (nastolatek/studentek). Oprócz tego, duża szatnia z dwoma sektorami, jeden dla klientek szukających swojego rozmiaru, drugi dla tych, którzy chcą zmierzyć ubrania. I oczywiście odrębna część dla kas. Wszystko super ładnie i schludnie, tylko trochę ciemno.


None of the assistants bothered me. I could search all the store, to look, to touch, to look for prices (which are on the labels, nowhere else, unless we talk about some promotions). Only when I saw everything, I walked up to a lady in black (dress code in VS) with two questions. I wanted to ask about brafitting, and if I could ask my mother to do her own measure, and after sending the results, we would pick a bra for her. While there was no problem with the first one, we talked for a long time about the second issue. It turned out that brafitters have several ways of measuring things, blah blah and eventually my mom can do it hersepf, but in the end she can't. Well. On the one hand it was quite ridiculous for me, because each of us would be able to cope with the two measures, and on the other hand, I was amazed that she didn't try to force me to buy someting. "You are not sure about size, so it might be better for your mother to come personally so that we don't choose wrongly." I think I can give a plus for that.
Żadna z ekspedientek mi się nie narzucała. Mogłam sobie spokojnie przejść cały sklep, podotykać, pooglądać, poszukać cen (które widnieją na metkach, nigdzie indziej, no chyba, że mowa o jakichś promocjach). Dopiero, gdy mniej więcej połapałam się w sklepie, podeszłam do pani w czerni (dress code panujący w VS) z dwoma pytaniami. Chciałam zapytać o brafitting oraz czy mogę poprosić mamę, żeby sama się zmierzyła i po przesłaniu wyników, dobrałybyśmy dla niej biustonosz. O ile z pierwszym nie było problemu, na temat drugiego zagadnienia rozmawiałyśmy dość długo. Wyszło na to, że panie brafitterki mają kilka sposobów mierzenia, coś tam coś tam i koniec końców mama może się zmierzyć, ale jednak nie. Well. Z jednej strony było to dla mnie dość śmieszne, bo każda z nas poradziłaby sobie ze zmierzeniem dwóch obwodów, a z drugiej strony byłam pełna podziwu, że nie starano mi się wcisnąć niczego na siłę. "Nie jest pani pewna rozmiaru? To może lepiej niech mama przyjdzie osobiście, żebyśmy źle nie wybrały". Chyba mogę dać plusa.




I was taken to the dressing room and put in another lady's hand. As it turned out, she wasn't Polish, and was sent there from another Victoria's Secret to help develop the brand in a new country. I LIKED it. Why? For the first time I met such a thing and I knew that I was in good hands. The store is currently open for two weeks, so the staff still doesn't have much experience, while the girl I got to has more for sure. Of course, she couldn't speak Polish so we spoke in English. While I was puting on some models, I heard a customer next door complaining that she didn't speak English and they had to call for another brafitter. Well. I don't think there was a problem with that, because I saw at least three assistants in the room.
Zostałam zaprowadzona do przebieralni i oddana w ręce innej pani. Jak się okazało, nie była ona Polką, a została przysłana z innego Victoria's Secret, żeby pomóc w rozwoju marku w nowym kraju. BARDZO mi się to spodobało. Dlaczego? Bo pierwszy raz się z czymś takim spotkałam i wiedziałam, że trafiłam w dobre ręce. Sklep na chwilę obecną otwarty jest dwa tygodnie, więc pracownicy wciąż mają małe doświadczenie, podczas gdy dziewczyna do której trafiłam miała je dużo większe. Oczywiście, nie potrafiła mówić po polsku, więc rozmawiałyśmy ze sobą po angielsku. Podczas, gdy mierzyłam modele, słyszałam jak klientka z boxa obok miała pretensje, że ona nie potrafi po angielsku i trzeba było do niej wezwać inną ekspedientkę. Cóż. Chyba nie było w tym problemu, bo w szatni widziałam ich bodajże trzy.

After entering the room, I was asked, whether I'm wearing a push-up (not, lol), and then measured at the widest point and surprisingly, over the breasts. I was used to measure the in the widest place and where the bra supports all. And here, a surprise. Brafitter without a blink of an eye has determined the size (according to the one I wear, so great) and brought me bra to measure. After dressing, I was supposed to press on the button at the door, which then starts to shine and they knock on the door asking if they can come in. Because the door opens from inside. Important information - when someone comes to you, press the button again, otherwise it will flash like crazy.
Po wejściu do pomieszczenia, zostałam zapytana, o to, czy mam na sobie push-up (stanowcze nie), a potem zmierzona w najszerszym miejscu i o dziwo, nad biustem. Byłam przyzwyczajona do mierzenia obwodu pod biustem, w miejscu w którym biustonosz wszystko podtrzymuje. A tu niespodzianka. Pani brafitterka bez mrugnięcia okiem określiła rozmiar (zgodny z tym, który noszę, więc super) i przyniosła biustonosz do zmierzenia. Po ubraniu się miałam nacisnąć na guziczek przy drzwiach, który wtedy zaczyna się świecić i pani puka do drzwi prosząc o wpuszczenie do środka. Bo drzwi otwierają się od środa. Ważna informacja - kiedy ktoś już do was podejdzie, naciśnijcie guzik ponownie, bo inaczej będzie migał jak szalony.


After making sure that the size is indeed perfect, I've got probably 6 different models to try on. Most of them were with push-ups, which somehow didn't really pleased me. I don't know why, but I just don't like such underwear. It's uncomfortable, and besides, it was created to deceive yourself and the whole world around you.
I've tried all the models, I dressed up and walked out, then showed the assistant the ones in which I felt and looked the best.
I got a note on which the date of measurement was written, as well as the size and the models I should search for in the store. I was also told that we should check our size every half a year. Surprisingly, satisfied about the professional service, I started my shopping.
Po upewnieniu się w tym, że rozmiar faktycznie jest idealny, przyniesiono mi bodajże 6 różnych modeli do przymierzenia. Większość z nich była z push-upem, co jakoś niespecjalnie mnie ucieszyło. Nie wiem dlaczego, ale po prostu nie lubię takiej bielizny. Jest niewygodna, a poza tym została stworzona po to, żeby oszukiwać siebie i cały świat dokoła.
Przymierzyłam wszystkie modele, ubrałam się i wychodząc, pokazałam ekspedientce, w których czuję się i wyglądam najlepiej.
Dostałam karteczkę, na której zapisano datę mierzenia, rozmiar i zaznaczono modele, których powinnam szukać w sklepie. Powiedziano mi też, że powinniśmy sprawdzać swój rozmiar co pół roku. Zadowolona z o dziwo profesjonalnej usługi, ruszyłam z kartonikiem na zakupy.

I swear I went through the whole store once again, throwing everything I liked what was more or less in my budget (though I didn't see anything more expensive than 230zł, and the cheapest bra I had in my hands costed 150zł) into my basket. I selected 6 bras in totally different styles. I marched again to the dressing room, but this time I was asked to go to this other part of the dressing room.
I was asked if I was going to try on panties as well, because in that case, special panties waited in the room to not measure anyting on the naked body. I didn't have any bottoms in the basket, and even if I had, I wouldn't want to measure it, so I just took a picture.
Przysięgam, że przeszłam cały sklep raz jeszcze, rzucając do koszyka wszystko, co mi się podobało i było mniej więcej w moim budżecie (choć nie widziałam niczego droższego niż 230zł, a najtańszy biustonosz jaki miałam w rękach kosztował bodajże 150zł). Łącznie wybrałam 6 biustonoszy w zupełnie innych stylach. Ponownie pomaszerowałam do przebieralni, ale tym razem wpuszczono mnie do tej innej części przymierzalni.
Zapytano mnie, czy mam zamiar mierzyć też majtki, bo w razie czego, w pomieszczeniu czekały wkładki, żeby bielizny nie mierzyć na gołe ciało. Niczego takiego w koszyku nie miałam, a nawet gdybym miała, nie miałabym zamiaru tego mierzyć, więc tylko zrobiłam zdjęcie.



Surprisingly, with the bralette and sports bra, sizes was as in clothes. I chose XS, which turned out to be too small (I was shocked too), but I didn't want to bother changing the size to bigger, so I just gave up. And so by selecting full of fluctuations, tears, ups and downs, I chose one bra. With the thought of "who can forbid the rich" I went out with my bra in arms, looking for a suitable bottom to be fashionable, cause why not. The lady in the room immediately came to me with a basket to not carry everything in my hands. A moment ago I gave up my earlier basket and immediately got a new one. Well, it was actually more convenient.
Zaskakująco, przy bralette i biustonoszach sportowych rozmiarówka rozpisana była jak w ubraniach. Wybrałam XS, które okazało się za małe (też jestem w szoku), ale nie chciało mi się wymieniać rozmiarów na większe, więc po prostu z nich zrezygnowałam. I tak poprzez selekcję pełną wahań, łez, wzlotów i upadków, wybrałam jeden biustonosz. Z myślą "kto bogatemu zabroni" wyszłam ze stanikiem w ręce, ruszając na poszukiwanie pasującego dołu, żeby być modną, a co. Pani na sali od razu podeszła do mnie z koszykiem, żebym tak nie nosiła wszystkiego w dłoni. Chwilę wcześniej oddałam mój wcześniejszy koszyk i od razu dostałam nowy. No nic, tak było faktycznie wygodniej.
Nie wiem dlaczego, ale zdecydowałam się na promocję - pięć par majtek za 165zł. Tak, dobrze widzicie, 165zł. Ile kosztuje pojedyncza para? 55zł. Czy jest mi wstyd? Niespecjalnie. I nawet wzięłam jedną dla mamy, bo powiedzmy sobie szczerze - po co mi pięć par majtek od Vicotria's Secret? Komu ja je będę pokazywać, psom?


During my shopping in the store, the traffic was rather small. Of course, all the people decided to pay at the same moment I was heading to the cash register. Waiting somehow didn't really upset me, but the ladies in before me were very irritated. They stood for 10 minutes and after that time began their  show "CAN WE ASK TO OPEN ANOTHER CASH? WE'VE BEEN WAITING ALREADY FOR HALF AN HOUR, YOU MUST BE KIDDING ME!" Talking about jokes, I don't know why she sound so serious. In addition, almost the whiole time she was complaining about how Polish poeple are treated as idiots, because converting from dollars to zlotys, buying at website is cheaper. No one is stopping her from buying there, I don't get what's her problem. :D I'll also tell you why the lady was standing in the line - she wanted to return a bra. Of course, she didn't bring it in a brand-name bag but in a layer of paper. The handbag must decorate the house. She also had problems about getting her money on the card, telling staff to show her the rules which say so. I feel a bond with the cashiers and I was irritated instead of the girls serving the client.
Podczas całego mojego pobytu w sklepie, ruch był raczej niewielki. Jak na złość, akurat wszyscy ludzie zdecydowali się zapłacić za zakupy w momencie, w którym ja zmierzałam do kasy. Czekanie jakoś niespecjalnie mnie denerwowało, ale panie przede mną były mocno zirytowane. Stały całe 10 minut i po tym czasie zaczęły robić aferę. "CZY MOŻEMY PROSIĆ JESZCZE KOGOŚ DO KASY? CZEKAMY JUŻ CAŁE PÓŁ GODZINY, TO JAKIEŚ ŻARTY!" Skoro żarty, to nie wiem, czemu pani brzmiała tak poważnie. Ponadto, cały czas marudziła, jak to robi się z polskich klientów idiotów, bo przeliczając z dolarów na złotówki, na stronie internetowej wychodzi taniej. Nikt przecież nikomu nie broni zamawiać przez internet, no przepraszam bardzo. Powiem wam jeszcze, po co ta pani stała w kolejce - chciała zwrócić biustonosz. Oczywiście nie przyniosła go w markowej torebce, a w warstwie papieru. Torebka musi zdobić dom. Robiła też problemy, że zwrot jest na kartę, każąc sobie pokazywać regulamin. Czuję jakąś więź z kasjerkami i irytowałam się zamiast dziewczyn obsługujących klientkę.

There was also a man in front of me was about thirty years old. He was holding a set of nightwear in his hand. Some crazy one with black lace. His confusion was quite comical and with a smile I looked at the woman serving him.
Przede mną stał też mężczyzna, na oko trzydziestoletni. W ręce trzymał komplet bielizny nocnej. Jakieś takie szalone czarne koronki. Jego zmieszanie było dość komiczne i z uśmiechem patrzyłam na kobietę obsługującą go.

Finally, my turn came. I asked the cashier to pack separately one pair of underwear I picked for my mother. There was no problem with that. Packing itself is quite time consuming, because everything is done very carefully. At the end, the paper is sprayed with VS scent (the bags smelled until I unpacked them at home).
I left the shop at 12:30 (yes, it took me 1.5 hours) with two bags, and then I went to the city.
W końcu przyszła moja kolej. Poprosiłam kasjerkę o zapakowanie osobno tej jednej pary bielizny, która przeznaczona była dla mojej mamy. Nie było z tym żadnego problemu. Samo pakowanie jest dość czasochłonne, bo wszystko robione jest bardzo dokładnie. Na końcu papier spryskiwany jest zapachem od VS (torby pachniały mi aż do rozpakowania ich w domu).
Wyszłam ze sklepu o 12:30 (tak, zajęło mi to 1,5h) z dwoma torebkami, a potem ruszyłam na miasto.

It's time for a small haul.
Czas na mały haul.





I have to admit that my impression's very positive, although I don't intend to come back there. Of course because of the exorbitant prices. Unless some big sale is organized. But let's be honest - do I really need Vicotoria's Secret lingerie when this Primark ones fits me perfectly, feels great and costs up to £ 4? Well, we'll see. Maybe VS will surprise me and after some time I will say that I can't live without these products.
Muszę przyznać, że moje wrażenia są bardzo pozytywne, choć nie zamierzam wracać ponownie. Oczywiście ze względu na wygórowane ceny. No chyba, że zostanie zorganizowana jakaś duża wyprzedaż. Ale powiedzmy sobie szczerze - czy naprawdę potrzebuję bielizny z Vicotoria's Secret, gdy ta z Primarka pasuje na mnie idealnie, super się w niej czuję, a kosztuje do 4 funtów? Cóż, przekonamy się. Może VS mnie zaskoczy i po jakimś czasie stwierdzę, że nie mogę bez tych produktów żyć.

No comments:

Powered by Blogger.