Have you grown up, Wendy...?

Friday, December 04, 2015 0 Comments A + a -


When as a child I watched Peter Pan, I probably didn't understand it. Or at least I don't remember my reaction. It was just a fairy tale for me. It's hard to say whether I cried like with The Lion King, or laughed like with Mulan.
When at the beginning of my teenage years I watched the same production, in addition to sighing for Jeremy Sumpter (because in my little finger I had not only cartoons but also films based on the same story), I wondered how Peter would want to be in Neverland, when with Wendy he could return to the normal world. It seemed ridiculous to me that anyone would want to be in this imaginary land. Leave your family, your whole life, everything what you care about.
Today, I don't watch Peter Pan. I don't have time for this.
Kiedy jako dziecko oglądałam Piotrusia Pana, zapewne go nie rozumiałam. A przynajmniej nie pamiętam swoich reakcji. Był dla mnie tylko bajką. Ciężko mi stwierdzić, czy płakałam tak jak na Królu Lwie, czy śmiałam się jak na Mulan. 
Gdy na początku swoich nastoletnich lat oglądałam tę samą produkcję, oprócz wzdychania do Jeremiego Sumptera (bo w małym palcu miałam nie tylko animacje ale i filmy oparte na tej samej historii), zastanawiałam się, jak Piotruś mógł chcieć zostać w Nibylandii, gdy wraz z Wendy mógł wrócić do normalnego świata. Śmiesznym wydawało mi się, że ktokolwiek mógłby chcieć zostać w takiej wymyślonej krainie. Zostawić rodzinę, całe swoje życie, wszystko do czego było się przywiązanym.
Dzisiaj nie oglądam Piotrusia Pana. Nie mam na to czasu.


Although I don't have time because I'm so absorbed by the matters of everyday life and social media I know perfectly well what I could think about the fairy tale. Even if I don't exactly remember how it goes. And supposedly I'm an expert on fairy tales.
I would throw everything and flew to Neverland. Not because I don't want to grow up. Legally I'm already an adult. Not because I would like to still playing. It would be tiring. Nor because that world is beautiful. Because it's not.
But the fact that it exists, that it's different, and most of all - that resident creatures have an impact on it, it's amazing. As a child doesn't see certain things, actually I still cannot see many of them. But as a child you already have your problems. We underestimate them because we don't seem them serious. Just like the elderly treat our worries. In theory it's simple - the older you are the harder life is. From the beginning is like that but because of this relationship, as the strict mind and humanist could say, almost in direct proportion, as being toddlers we don't want to run away. We grow up, nothing keeps us at home, we want to conquer the world. And here it's impossible.
Mimo, że nie mam na to czasu, bo jestem tak bardzo pochłonięta przez sprawy życia codziennego i media społecznościowe, doskonale wiem, co mogłabym myśleć na temat bajki. Nawet, jeżeli nie do końca pamiętam, jak ona przebiegała. A ponoć jestem ekspertem w sprawie bajek.
Rzuciłabym wszystko i poleciała do Nibylandii. Nie dlatego, że nie chcę dorosnąć. Prawnie już jestem dorosła. Nie dlatego, że chciałabym się ciągle bawić. To byłoby męczące. Też nie dlatego, że tamten świat jest piękny. Bo nie jest.
Ale to, że istnieje, że jest inny, a przede wszystkim - że mieszkające tam istoty mają na niego wpływ, to jest niesamowite. Będąc dzieckiem nie dostrzega się pewnych rzeczy, właściwie wciąż ich nie widzę. Ale będąc dzieckiem ma się już swoje problemy. Bagatelizujemy je, bo nie wydają nam się poważne. Zupełnie tak, jak osoby starsze traktują nasze zmartwienia. Teoretycznie to proste - im jest się starszym tym ciężej jest w życiu. Od początku tak jest ale z racji tego, że to relacja, jakby to ściosłowiec z humanistą mógł powiedzieć, niemalże wprost proporcjonalna, będąc brzdącami wcale nie chcemy uciekać. Dorastamy, nic nas nie trzyma w domu, chcemy podbijać świat. A tu się nie da.

When I was a child, I wanted to be a princess. Not to mention a singer, dancer and actress. Over the years I made up myself that, however, I'll give up a seat on the throne and take care of choreography and writing. Because why not be the most famous writer in the world? But I never could finish even one chapter of a book. So I headed towards television. And I had much more changes like tkat. The last today's morning.
Gdy byłam mała, chciałam być księżniczką. Nie wspominając o piosenkarce, tancerce i aktorce. Z biegiem lat wymyśliłam sobie, że jednak porzucę siedzenie na tronie i zajmę się choreografią i pisaniem. Bo dlaczego by nie być najsławniejszą pisarką na świecie? Ale że nigdy nie mogłam skończyć nawet jednego rozdziału książki, skierowałam się w stronę telewizji. I takich zmian miałam jeszcze wiele. Ostatnią dzisiaj rano.

Each of us has goals in life, right? I'm not talking about a new handbag or travel abroad. I mean a general outline of the future. You might think about a rich husband (resp wife). Alternatively, you assume that your other half doesn't have to be special wealthy, but simply it will be enough if he/she will love you until the end of the world. You will have a house with a garden behind the town, three cats and two dogs. Others may dream rather about a good job, in which will promote in the speed of light, and finally sit as directors, presidents, or who knows who. There are many options, there's also one that assumes absolutely no plans. Alternatively, such that simply can't be achieved in the current world.
Każdy z nas ma jakiś cel w życiu, prawda? Nie chodzi mi o nową torebkę czy wyjazd za granicę. Mam na myśli jakiś ogólny zarys przyszłości. Pewnie myślicie o jakimś bogatym mężu (tudzież żonie). Ewentualnie zakładacie, że ta wasza druga połówka nie musi być jakoś specjalnie majętna, ale wystarczy, że będzie wierna i będzie was kochać do końca świata. Będziecie mieć dom z ogródkiem za miastem, trzy koty i dwa psy. Inni mogą marzyć raczej o dobrej pracy, w której będą awansować z prędkością światła, aż w końcu zasiądą jako dyrektorzy, prezesi czy kto tam ich wie. Jest wiele opcji, jest też taka, która zakłada absolutny brak planów. Ewentualnie takich, których po prostu nie da się zrealizować w obecnym świecie.

I think I belong to the last category. Some part of you too, but maybe are trying to not admit ir, or even have not realized it yet.
Do you remember Mickiewicz? It's this one from forty and four. He created some Gustav, whether Konrad and preached that you have to look for values higher than those that we have available in our daily lives. As how proud that Adam would be if he knew that we make use of his texts on matura exams, in order that young people puzzled about the meaning of poetry! At this point, it's important that Adam apart from being young and angry, showed us an alternative. Escape to the world of books, escape from reality. What about the fact that his hero died because of that.
Myślę, że należę do tej ostatniej kategorii. Jakaś część z was też, ale może stara się do tego nie przyznawać, albo jeszcze sobie tego nie uświadomiła.
Pamiętacie Mickiewicza? To ten od czterdziestu i czterech. Wykreował sobie jakiegoś Gustawa, czy Konrada i głosił o tym, że trzeba szukać wartości wyższych niż te, które mamy dostępne w naszym codziennym życiu. Jakby ten Adaś był dumny, gdyby dowiedział się, że wykorzystują jego teksty na maturach, ażeby to młodzież głowiła się nad sensem poezji! W tym momencie ważne jest, że Adaś oprócz bycia młodym i gniewnym, ukazał pewną alternatywę. Ucieczkę do świata książek, ucieczkę od rzeczywistości. Co z tego, że jego bohater od tego umarł.

Some time ago, I asked a friend how he copes with life in this evil world. He said he did not know because he didn't see that. I fell silent.
A few days later, took place all the attacks and earthquakes. I didn't ask again.
In an age when we are after two world wars, when we can't really say how the situation will look like tomorrow, when we all seek in ourselves the worst, trust disappears, everything is focused in ourselves and our needs... I wonder, what went wrong. Really.
Jakiś czas temu zapytałam znajomego, jak on radzi sobie z życiem na tym złym świecie. Powiedział, że nie wie, bo wcale tego nie dostrzega. Zamilkłam.
Kilka dni później odbyły się wszystkie zamachy i trzęsienia. Nie zapytałam ponownie.
W czasach, gdy jesteśmy po dwóch wojnach światowych, gdy nie jesteśmy w stanie tak naprawdę powiedzieć, jak będzie wyglądać sytuacja jutro, gdy wszyscy szukamy w sobie najgorszego, znika zaufanie, wszystko skupia się w nas samych i w naszych potrzebach... zastanawiam się, co poszło nie tak. Naprawdę.


Unfold all your doubts - this post is about not growing up and not suffocate in this world, that on each side restricts us. Though it's impossible.
Wendy grew up, right? She had her family, Peter was completely alone. Just like Edward Scissorhands. The end of the movie is so sad that I can't watch it again.
I'm at the stage where I have to choose a field of study. There are many things that I'd like to do and equally many that I cross out at the start. But when I pick myself this direction, familiarized with the space requirements, I come the thought that no matter what I'll do and I can't deal with everything without connections in a particular field, right? Because this's how this world is built. To outsiders it's something awful, though some may not care about it. For those inside there are only profits.
Rozwinę wszystkie wasze wątpliwości - ten post jest o tym, żeby nie dorastać i nie dusić się na tym świecie, który z każdej strony ogranicza. Choć tak, jest to niemożliwe. 
Wendy dorosła, prawda? Miała swoją rodzinę, Piotruś został zupełnie sam. Zupełnie jak Edward Nożycoręki. Końcówka była tak smutna, że nie mogłam obejrzeć tego drugi raz.
Jestem na etapie, na którym muszę wybrać kierunek studiów. Jest wiele rzeczy, które chciałabym robić i równie wiele, które skreślam na starcie. Tylko, że gdy już wybiorę sobie kierunek, zaznajomię się z kosmicznymi wymaganiami, przychodzi myśl, że nieważne, co będę robić i tak nie poradzę sobie bez znajomości w danej dziedzinie, prawda? Bo tak jest zbudowany ten świat. Dla ludzi z zewnątrz to coś okropnego, choć niektórych może to nie ruszać. Dla tych z wewnątrz to same profity.

But it's not possible. I believe that we can create our own Neverland. We create this country, this world. How much our life would be meaningless if we will not be able to do anuthing with it? And how awful it would be if we could never achieve our goals, cope ambitions.
Ale to wcale nie jest możliwe. Wierzę, że możemy sobie stworzyć swoją własną Nibylandię. To my tworzymy to państwo, ten świat. Jak bardzo nasze życie nie miałoby sensu, gdybyśmy nic nie mogli z nim zrobić? A jak okropne byłoby, gdybyśmy nigdy nie mogli osiągnąć naszych celów, sprostać ambicji.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Powered by Blogger.