Results of the GIVEAWAY.

Monday, June 09, 2014 5 Comments A + a -

Nikt z Was nie napisał, że chciałby spędzić dzień dziecka ze mną. Ah, to boli. Dlatego nikt nie wygrywa, a Zbigniew Was wszystkich znajdzie i okradnie.



Było naprawdę ciężko. Łącznie zgłosiło się 39 osób. Potrzebowałam do pomocy mój sławny i niezawodny Lisa Team. A teraz wyniki!

Osobą, która najbardziej się wyróżniała jest Paryzanka. W związku z tym, to ona zgarnia 1 nagrodę, czyli Overdose EXO-M. A oto zwycięski komentarz:

"Wymarzony dzień dziecka? Skoro nic ma mnie nie ograniczać, to wybieram podróże w czasie i teleportację :P Zawsze o tym marzyłam, więc dlaczego by nie spróbować 1 czerwca? Pierwsze miejsce, do którego trochę bym się cofnęła, to starożytna Grecja. Chciałabym zobaczyć jak to wszystko wyglądało naprawdę, jak bardzo różnili się tamci ludzie od nas, w końcu podsłuchać rozważań filozofów xD Na historii uczymy się o tych czasach głównie jako etapie wielkim rozwoju, a jak było w rzeczywistości? Następnie na dłuższą chwilę skoczyłabym do Polan. Jako niewidzialny obserwator obejrzałabym spektakl pełen obrządków i zapomnianych dziś tradycji. Potem przeniosłabym się do epoki romantyzmu. Tak, wiem że dla większości ludzi Słowacki jest czymś mega nudnym, ale ja się tym niesamowicie jaram :P Ile bym dała za koncert Chopina na żywo... Poleżeć na łące z jakimś młodym poetą, posłuchać jak maluje słowami. Ponieważ dzień dobiegałby już powoli końca, jeszcze na sekundę do Młodej Polski na wesele rodem z dramatu Wyspiańskiego. Na sam koniec przeniosłabym się na dach wieżowca w Busan, skąd podziwiałabym wymarzony zachód słońca. Krótka to podróż, biorąc pod uwagę jak wiele wspaniałych miejsc i wydarzeń chciałoby się zobaczyć na żywo. Jednak 24h to nie tak wiele, ale od czego są kolejne dni dziecka :)"

On po prostu był inny. Autorka zainteresowała mnie i nieświadomie poruszyła wspominając o Chopinie. Szkoła Muzyczna jednak robi swoje.

Ale!
Są jeszcze dwie osoby, które zdobyły większą ilość punktów niż inni. W związku z tym następuje tutaj niesamowity zwrot akcji. Zdecydowałam się przyznać także 2 i 3 miejsce. Taka jestem rozrzutna.
Nagrodą za 2 miejsce jest Bubble Hair Coloring od Etude House w kolorze Mocha Pink. Dokładnie to, o czym dawno temu pisałam tutaj. Ta nagroda trafia do JiHan Kae za komentarz:

"Okey, bez ograniczeń? To lecimy C: Budzę się - i nagły mindfuck. To nie mój dom, nie moje łóżko i wtf, czego brudne, męskie gacie leżą na ziemi? Wstaję, jestem nagle ubrana, umalowana i wgl. taka normalnie gotowa jak na selfie XD Schodzę na dół, gdyż okrzyki bólu, jakby ktoś kogoś ze skóry obdzierał, trochę mnie niepokoją. Wchodzę do pomieszczenia, które okazało się być kuchnią. Tam oczywiście panuje armagedon - Himchan jedną ręką nalewa sobie kawy, nogą odpycha Jongupa od gorącej kuchenki, drugą ręką ciągnie za ryj Daehyuna, który jest w trakcie opróżniania już zamrażalki. Przy telewizorze siedzi Youngjae, ogląda wiadomości, siedzi na fonie na twitterze + słucha muzyki, rozmawia z mamą i ściąga zdjęcia, na tablecie, który leży mu na kolanie, ogląda dramę + sprawdza fejsbusia XD Przy stole siedzi Zelo i Yongguk, którzy na mój widok odsunęli mi krzesła ( jakbym kurde jakimś hipopotamem była <3 Spokojnie, Youngjae między gryzieniem Daehyuna w łydkę, a wykręcaniem rąk Zelo, znalazł czas na kierowanie samochodu nogą. Cudem dojeżdżamy na plażę. Chcąc wysiąść jako pierwsza, otwieram drzwi i zaraz posługuję jako wycieraczka. Cała szóstka zdeptała mnie i rzuciła się w stronę morza. Ledwo dysząc, z rozmarzoną miną patrzę, jak ukochani debile topią maknae w wodzie po kostki. Potem, kiedy Zelo już wygląda jak opalony murzyn (czyt. błoto i piach xD), reszta chłopaków wrzuca się do morza. Ja powstaję i zmierzam w ich kierunku i napotykam po drodze mini sklepik z wszystkimi możliwymi płytami, goodsami i innymi pierdołkami z nimi, podpisanymi, LE i wgl i w dodatku w cenie bez przesyłki XD Oczywiście kupuję wszystko, wydając całą kasę, jaką zbierałam od początku roku <3 Chowam wszystko do wielkiej torby, wpieprzam ją do auta i idę do chłopaków. Topimy się nawzajem, piachem po ryju, kamieniem po brzuchu, mnóstwo selci C':, później akcja ratunkowa Zelo i wykończeni leżymy na piachu/ błocie - niepotrzebne skreślić XD. Czekamy aż do późna i w końcu oglądamy piękne gwiazdy. Himchan szuka swojej konstelacji, Jongup konstelacji hamburgera i pyta się czy słońce w nocy jest białe, bo tak boi się ciemności, że aż zbladło D: Dae oczywiście wszędzie widzi żarcie, a Yongguk strzela nieudane miłosne tekściki do maknae, a te bardziej nieudane wali do mnie XD. Kiedy w końcu wybija 24, co oznacza koniec mojego święta, cała piątka oprócz lidera pyta się, kim ja jestem i co ogólnie oni tu ze mną robią i czy to im się policzy jako nadgodziny <3 Wracam do domku, opieprz od matki, bo co to za dzień dziecka bez rodziców i cały następny dzień pławię się w swoich nabytych dobrach, które oznaczają głodowanie do sylwestra <3"

Dlaczego? Bo tak wiele pozytywnej energii już dawno nie widziałam. No chyba, że w moich świętej pamięci fickach.

I wreszcie 3 miejsce zdobywa ~Kika *chyba za najdłuższy komentarz ever. ;;* i to do niej pojadą spinki w kształcie rączek kościotrupa. Yay.
Skomentuję to wcześniej, zanim zacytuję: po prostu spodobał nam się motyw zamiany ciał. To chyba najbardziej szalony pomysł z wszystkich jakie dostałam.

"Mój wymarzony dzień dziecka jest dość nietypowy, bo nie ma najmniejszych szans na to, że kiedyś mi się to uda. xD Mianowicie chciałabym na ten jeden dzień zamienić się ciałami z Kenem z zespołu VIXX. Chciałabym zobaczyć jak to jest być w takim zespole. Jak to jest być "cute main vocalem". Jak to jest rozmawiać z innymi członkami zespołu. Jacy są prywatnie, kiedy zamykają się drzwi od ich dormu. Jak wygląda ich typowy dzień. Jak wygląda życie w Korei. I przede wszystkim jak to jest być facetem! Teraz wydaje mi się, że jest im łatwiej w życiu, a czy tak jest naprawdę? xD 

Wyobrażam sobie, jak by wyglądał mój dzień jako Ken...
Poprzedniej nocy jeszcze byłam sobą. A rano obudziłam się już w innym miejscu. W innym łóżku. I moje włosy nagle zniknęły. Ale wzrok dalej był nieostry. Tak jakby mój. Ale dalej coś nie pasowało. Mój nos jakby nagle zrobił się większy. I mięśnie na rękach były o wiele wyraźniejsze. Chwila... To przecież nie są moje ręce. Zerwałam się jak oparzona z łóżka i zobaczyłam, że ktoś mi się przygląda. Ten ktoś wyglądał jak Cha Hakyeon. Słyszałam, że coś do mnie mówi, ale nie słyszałam co. Popatrzyłam w dół na siebie. Nie. Nie wierzę. To mi się tylko śni, prawda? Prawda?? Z lekkim przerażeniem oglądałam swoje dłonie. Męskie dłonie. Nagle poczułam, jak ktoś położył mi rękę na ramieniu. 
-Jaehwan-ah, wszystko w porządku?
Jaehwan? Jaki... Coooo? To jest N? Co sie stało? Przecież to było tylko głupie życzenie wypowiedziane przed snem. Jak niby takie rzeczy mogą się spełniać? I to chyba znaczy, że Ken jest teraz w moim ciele. Biedny... Z moją ogromną wadą wzroku nie będzie mu się łatwo żyło. I co on zrobi z moim życiem? I co ja zrobię z jego?
-Jaehwan! Miałeś jakiś zły sen? Przestań już się tak oglądać narcyzie i się ogarnij. Mamy dzisiaj nagranie do "Weekly idola", pamiętasz? A wcześniej musimy poćwiczyć. No co się tak patrzysz, jakbyś widział jakąś ducha? To ja, mówię teraz do ciebie jako lider N. Ogarnij się. Masz pół godziny. Tym razem naprawdę PÓŁ, a nie PÓŁTORA. Nie spóźnij się jak zwykle. 
N wyszedł z pokoju, a ja zostałam sama. Rany... Dzisiaj nagrywają "Weekly idola", a ja jestem uwięziona w jego ciele. On mi przecież tego nie wybaczy. Ja nie mam jego daru rozbawiania ludzi. Ale właściwie, czy muszę się tym martwić? O ile dobrze pamiętam, to tylko jeden dzień. Pomyślą, że jego gorszy. Wybaczą mu, przecież go kochają. A jeśli Leo ma mnie zabić, to i tak zrobi to dzisiaj. Okej, czas się zbierać. Nie, żebym musiała się specjalnie spieszyć. Ken nie jest punktualnym człowiekiem. Poszłam do łazienki, mijając Hyuka.
-Annyeong, Jaehwan hyung!
-Hę?
-Jeszcze śpisz, czy tylko masz problem z rozpoznaniem mnie bez szkieł?
Hyuk zaśmiał się i poszedł, a ja weszłam do łazienki. Fuuuu czy naprawdę muszę się umyć? Czy naprawdę muszę się rozebrać? Nie wiem, czy chcę to robić. A na dodatek nie wiem, który ręcznik może być Kena. Hmm ten z wizerunkiem Naruto należy raczej do Hyuka. Wezmę ten zielony. Chyba. Zaczęłam zdejmować górę od piżamy i popatrzyłam na brzuch. OMO, jakie mięśnie! Nie chcę myśleć, co Ken pomyśli, jak zobaczy mój. Chyba się zacznie głośno śmiać. Z tymi myślami rozebrałam się do końca i szybko umyłam. Jakoś poszło. Potem będzie najgorsze. Będę musiała ubrać soczewki. A ja przecież nie dotknę oka. Nigdy się nie 
przełamię. Ale przecież muszę. Manager nie będzie zachwycony, kiedy mu powiem, że chcę ubrać okulary. Nie pasuje do konceptu "Eternity". Dobra, muszę się przemóc. Skoro jakimś cudem rozumiem koreański, to i to dam radę zrobić! Na początek spróbuję tylko dotknąć oka. Przytknęłam palec i powieki mocno się zacisnęły. Cholera, to nie będzie takie proste. 
-Ken hyung! Rusz się! Jak zwykle blokujesz łazienkę!
To chyba głos Hongbina. 
-Chwila, zaraz wychodzę!
Usłyszałam jeszcze tylko jak Hongbin coś mruczy pod nosem i odchodzi spod drzwi. Ok, muszę się wziąć w garść. Lepiej zrobię to od razu, wtedy jakoś pójdzie. Wzięłam jedno ze szkieł i przypominając sobie instrukcję zakładania, przytknęłam je do oka. Spanikowałam, kiedy się przyczepiło i miałam ochotę zacisnąć powieki, ale zmusiłam się jakoś do ułożenia szkła w odpowiednim miejscu. Ufff, nie było aż tak tragicznie. Drugie poszło nawet szybciej. Jeszcze raz przejrzałam się w lustrze. Nie wierzę, że naprawdę jestem w jego ciele. Wyszłam z łazienki, do której od razu wbiegł Hongbin.
-Wreszcie! Przez ciebie ja się teraz spóźnię!
-Wyluzuj Hongbinnie, artworkowi wolno się spóźniać, przeciez musisz wyglądać idealnie. 
Puściłam do niego oczko, na co Hongbin tylko przewrócił oczami i zamknął drzwi. A teraz śniadanie. W kuchni natknęłam się na Leo.
-Annyeong, Taekwoon hyung!
-Annyeong, Jaehwan. Jedz szybko, bo się zbieramy.
Leo? To naprawdę ty? Dziwnie widzieć cię tak na luzie. 
-Co jest? Ruszaj się, zawsze musimy na ciebie czekać!
Leo nie wyglądał na zadowolonego. Z nim lepiej nie zadzierać, chcę żyć. 
-Już, już, hyung. Daj mi 5 minut.
Złapałam mleko, płatki i za chwilę pochłonęłam przygotowane jedzenie. Byłam gotowa do wyjścia. Tylko czy wszyscy już poszli? Gdzie jest Ravi? Jeszcze go dzisiaj nie widziałam. Poprawka. W życiu go jeszcze nie widziałam. Usłyszałam, jak otwierają się drzwi i ktoś ziewa. Ravi! Jak dobrze! Przecież nie wiem, jak trafić na miejsce próby. 
-Wonshik! Zbieraj się, wszyscy już poszli na próbę!
-Annyeong, Ken hyung. Miło, że się przywitałeś. Już przecież idę. Chodź, Hakyeon znowu się wkurzy!
Bez słowa sprzeciwu poszłam za Ravim. Weszliśmy do salki, gdzie wszyscy już tańczyli. Spróbowaliśmy niepostrzeżenie do nich dołączyć, żeby uniknąć gniewu lidera. 
-Jaehwan! Wonshik! Spóźniliście się! Co to ma znaczyć? Nagrywamy przecież dzisiaj "Weekly idola"! Nie możemy się spóźnić! 
No tak, na ile można się niepostrzeżenie wtopić w tłum, kiedy cała grupa ma tylko sześciu członków? 
-Przepraszam, Hakyeon. Miałam problem z soczewkami.
-Miałaś? Kenjumma, przestań już się wydurniać, to nie pora na to. Bierzmy się do roboty!
Rany, muszę pamiętać, że jestem facetem. Na szczęście istnieje Kenjumma. 
Próba przebiegła prawie bezproblemowo. Na szczęście znam większość choreografii, więc nie miałam większych problemów z nadążaniem za resztą. A pojedyncze błędy... Cóż, Kenowi też się zdarzają. Chyba nie wzięli tego za nic dziwnego. A jego głos tak dobrze brzmiał, kiedy śpiewałam jego partie z "Eternity" i "Voodoo doll"... Marzenie. 
-Jaehwan hyung, mogę się o coś zapytać?
-Wal, Hyukkwaii. 
-Przestań, kiedy to było. 
-Zawsze będziesz naszym słodziutkim maknae Hyukkie. 
Uśmiechnęłam się do niego słodko, a przynajmniej tak mi się wydawało.
-Pozwól, że tego nie skomentuję. To dlatego całą próbę się tak we mnie intensywnie wpatrywałeś?
Cholera, zauważył... Nic na to nie poradzę, że on wygląda tak dobrze, kiedy tańczy.
-Tak! Tak jakby... Ach, dzieci dzisiaj tak szybko dorastają.
Hyuk popatrzył na mnie i się zaśmiał
-Jaehwan hyung, powiedz to Hakyeonowi. On dalej traktuje mnie jak dziecko.
-To on najbardziej zachowuje się tutaj jak dziecko. 
Roześmialiśmy się oboje, na co zareagował N.
-Ej! Co wy znowu na mnie nagadujecie?
N podszedł do nas szybkim krokiem i poczuliśmy, jak obrywamy od niego w plecy. No tak, mogłam się tego spodziewać. 
-A teraz szybko się myć! Manager obiecał, że dostaniemy dzisiaj bulgogi o ile uda nam się szybko dzisiaj skończyć próbę! 
Zebraliśmy się więc szybko i poszliśmy pod prysznice. Tym razem udało mi się szybciej uwinąć. O wiele szybciej. Wyszłam pierwsza. 
-Jaehwan! Jesteś chory?
Leo patrzył się na mnie badawczo.
-Co? Ja? Dlaczego?
-Wyszedłeś pierwszy spod prysznica. To do ciebie niepodobne. 
-Jestem głodny. 
-Ach, to wiele tłumaczy.
Leo uśmiechnął się delikatnie. On to akurat doskonale rozumie. Ciągle coś je. 
Poczekaliśmy, aż wszyscy się umyją i pojechaliśmy do restauracji na obiecane bulgogi. Tam szybko zjedliśmy obiad i od razu pojechaliśmy na nagranie. Najpierw złapały nas makijażystki, stylistki i cała reszta staffu. Chyba ze dwie godziny nakładały mi makijaż i dobierały ciuchy.
-Jaehwan, twój nos jest tak ogromny, że nawet ja mam problem z dobrym zakamuflowaniem tego!
Zaśmiała się jedna z makijażystek. W odpowiedzi tylko grzecznie się uśmiechnęłam.
Wreszcie zaczęło się nagranie. Byłam już nieco zmęczona tym całym dniem, a to dopiero połowa...
-We are real V! V. I. X. X. VIXX imnida!
Przywitaliśmy się i od razu pierwsze problemy. Random dance. Aż tak dobrze nie znam choreografii, żeby się nie mylić w krokach. Na szczęście nie tylko ja się pogubiłam. Podczas Super Hero Leo też przez jakiś czas nie pamiętał, co miał robić. Także oboje zarobiliśmy gumowym młotkiem po głowach. Prowadzący (chyba nazywał się Donnie?) za bardzo się nie cackał i zrobił to dość mocno.
-Auuuuuu! - zawyłam głośno. W odpowiedzi usłyszałam głośny śmiech pozostałych członków zespołu.
-Jaehwan-ah, tyle czasu już z nami jesteś i dalej popełniasz te same błędy - N zaśmiał się głośniej. 
-W końcu jestem cute main wokalem, nie cute main tancerzem! Wolno mi!
Zaśmiałam się razem z nimi. W końcu to program rozrywkowy. A ja jestem chwilowo Kenem. Muszę próbować być zabawna. 
Dalsza część programu poszła gładziej. Najzabawniej było podczas omawiania profilu Kena. 
-Ken, twoim znakiem rozpoznawczym jest oczywiście ogromny nos, nieprawdaż?
-Taak, ja go lubię. Dzięki niemu mam taką słodką twarz.
-Ty masz słodką twarz? Tyle cię znam i jeszcze tego nie zauważyłem!
Hyuk jak zwykle musiał dogryźć. Ciekawe, zwykle dręczył Hakyeona, ale tym razem jakoś przerzucił się na mnie.
-To zemsta za gapienie się na próbie? - szepnęłam mu do ucha, kiedy skończyliśmy omawiać mój profil i przeszliśmy na Raviego.
-Poniekąd. Ale ty naprawdę nie masz słodkiej twarzy. - Hyuk uśmiechnął się z przekąsem. 
W końcu nadszedł czas pożegnania i zakończenia programu. Prowadzący podziękowali nam za przybycie i opuściliśmy budynek. Nie było to zbyt łatwe, bo między drzwiami wyjściowymi, a naszym samochodem stał tłum fanek, które strasznie krzyczały i piszczały. Nawet nie wiem na kogo. Nie rozumiem nawet, co krzyczały. Szybko wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy. 
Po dotarciu do dormu byłam już tak strasznie zmęczona, że nie wiedziałam, jak trafić z powrotem do łóżka. Z jednej strony nie chciałam jeszcze iść spać, bo spodobało mi się bycie Kenem. Spodobało mi sie takie życie. Ale z drugiej muszę wrócić i oddać mu jego ciało. Moje miejsce jest gdzie indziej. Miło było poznać członków VIXX i zobaczyć, jak się z nimi żyje, ale... czas wracać. Nie żegnając się z nikim poszłam od razu do pokoju. Napisałam szybko karteczkę "Ken, przepraszam, jeśli cokolwiek, co zrobiłam w jakiś sposób ci zaszkodziło. Uwielbiam cię. Jesteś wspaniałym człowiekiem. A VIXX niesamowitym zespołem. Dziękuję za możliwość spędzenia dnia w twoim ciele. Chociaż wiem, że nie miałeś na to żadnego wpływu, kkk." Włożyłam karteczkę pod poduszkę i zasnęłam jak kamień.

Wiem, że bycie Jaehwanem nie należałoby do najprostszych rzeczy, szczególnie z moim charakterem (jestem raczej nieśmiała i nie za bardzo lubię przebywać z ludźmi, on odwrotnie :D), ale chętnie bym podjęła wyzwanie! Może by mi się spodobało bycie takim typem człowieka. ^^ A może prędzej wszyscy by się zorientowali, że coś jest nie tak. Może jeszcze zabraliby mnie do szpitala, sądząc, że mi odbiło albo jestem chora. Ciekawe, czy udałoby mi się ich nieco oszukać. ^^ Może jednak jest trochę magii w tym świecie i uda mi się kiedyś to marzenie zrealizować? :D"

Mówiłam, że długi? ._.
Gratuluję wszystkim i do widzenia. _(_^_)_

5 komentarze

Write komentarze
Anonymous
AUTHOR
9 June 2014 at 22:10 delete

Yay, dziękuję za takie miłe wyróżnienie! ^.^ I również gratuluję dziewczynom! ^^
Wybacz proszę to rozpisanie się, trochę mnie poniosła wyobraźnia... i tak musiałam skracać. .___."
~Kika

Reply
avatar
9 June 2014 at 23:17 delete

Dzieluje bardzo za wyróżnienie <3

Reply
avatar
Anonymous
AUTHOR
14 June 2014 at 14:19 delete

Chciałam tylko powiedzieć, że to strasznie niefajne, że to Overdose, które wygrałaś Paryzanko, sprzedajesz. Ja chciałam wygrać płytę dla siebie, żeby mieć, bo mnie nie stać, a marzę o niej. Jednak mi się nie udało, szkoda, może kiedyś. A ty wygrałaś i sprzedajesz. Naprawdę dla wszystkich liczy się tylko kasa? No dla mnie jest to wybitnie niefajne, że ludzie, którzy NIE CHCĄ danej płyty mimo to biorą udział w takich akcjach. :<<<< Sorry ale mnie to zdenerwowało. ;|

Reply
avatar
Lisa
AUTHOR
14 June 2014 at 14:38 delete

cóż.. ja nie mam już wpływu na to, co zwycięzca zrobi z nagrodą. ze swojej strony mogę tylko zaznaczyć, że wygrała w pełni uczciwie. mogę Cię jednak spytać, skąd masz taką informację? ;;

Reply
avatar

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Powered by Blogger.