Little summer haul.

6/19/2014
Per week holidays start, so probably I will leave and I won't have contact with the world. Therefore, I go from store to store and buy everything, what can be needed. But as you know, sparingly, in the end I'm still a kid of dormitory. I was looking mainly for hair shampoo and shower gel. And I found it.
Za tydzień zaczynają się wakacje, więc zapewne wyjadę i nie będę miała kontaktu ze światem. W związku z tym chodzę od sklepu do sklepu i kupuję wszystko, co może mi być potrzebne. Ale tak wiecie, oszczędnie, w końcu wciąż jestem dzieckiem bursy. Szukałam głównie szamponu do włosów i żelu pod prysznic. I znalazłam.


The first thing I want to show you, have from eBay. I was wondering a long time to buy it. I already had a small (30ml), blue version, but still tired me to buy this big. And here it is, straight from Japan, 170ml lotion from Hadalabo. I wonder when they will end. The seller was so nice that to order joined a tiny (uh, how you call it) atomizer. So I could have a product always with me. As for me, a great gift. c:
Pierwszą rzecz, którą chcę Wam pokazać, mam z ebaya. Długo zbierałam się do zakupu. Już wcześniej miałam małą (30ml), niebieską wersję, ale cały czas męczyła mnie ta duża. I oto jest, prosto z Japonii, 170ml lotion z Hadalabo. Zastanawiam się, na jak długo mi wystarczy. Sprzedawca był taki miły, że do zamówienia dołączył malutki (uh, jak to nazwać) rozpylacz. Tak, żebym mogła mieć produkt zawsze przy sobie. Jak dla mnie świetny upominek. c:



Now shops.
I decided, that it's time to visit The Secret Soap Store on our beautiful railway station in Krakow. I talked about it with Cori, who unknowingly encouraged me to buy something. Previously I have acquainted with the offer of the shop, visited their other stall, got a lot of samples and in the end went to shopping.
I know The Secret Soap Store doing special actions for bloggers and I wouldn't have to buy anything, but I can tell you that I don't want to play this game. And never even going to do something like that. Review for cosmetics? On specific conditions? No. Review of cosmetics for remuneration at corresponding to all terms. Only like that.
Returning - I bought a therapeutic mud peeling and shampoo. The great thing about this peeling is that you buy it in the scoops. Just like ice cream. "Good morning, two scoops of peeling, please."
Teraz sklepy.
Stwierdziłam, że czas odwiedzić The Secret Soap Store na naszym pięknym dworcu w Krakowie. Rozmawiałam na jego temat z Cori, która nieświadomie zachęciła mnie do zakupów. Wcześniej zapoznałam się z ofertą sklepu, odwiedziłam ich inne stoisko, dostałam mnóstwo próbek i w końcu poszłam na zakupy.
Wiem, że The Secret Soap Store robi specjalne akcje dla blogerek i nie musiałabym nic kupować, ale powiem Wam, że nie chce mi się w to bawić. I nigdy nie zamierzam nawet robić czegoś takiego. Recenzja za kosmetyki? Na określonych warunkach? Nie. Recenzja kosmetyku za wynagrodzenie na odpowiadających wszystkim warunkach. Tylko tak.
Wracając - kupiłam peeling borowinowy i szampon do włosów. Świetną rzeczą w tym peelingu jest to, że kupuje się go w gałkach. Zupełnie jak lody. "Dzień dobry, poproszę 2 gałki peelingu".



Yay, you don't know how long I was looking for something, what I can use in the shower, with a good composition. Or at least with an average composition. And there's nothing. Really. Ugh, it was really annoying.
In the end I went to the Yves Rocher, automatically grabbed the gel with the scent of cotton, read the composition and found that this is it. By the way, I decided to also a new perfume. Coconut, why not. I laugh all around, that I smell like malibu. Well, something is in it.
Yay, nie wiecie, jak długo szukałam czegoś pod prysznic z dobrym składem. Albo chociaż z średnim składem. A tu nic. Naprawdę. Ugh, to było naprawdę wkurzające.
W końcu weszłam do Yves Rocher, automatycznie złapałam żel o zapachu bawełny, przeczytałam skład i stwierdziłam, że to jest to. Przy okazji zdecydowałam się też na nowe perfumy. Kokosowe, bo czemu nie. Śmieję się ze wszystkimi wokół, że będę pachnieć malibu. Cóż, coś w tym jest. 


Since I did some shopping at both stores for the first time, in every I got a card client. In The Secret Soap Store it involves only to the collection stamps given for paying every 25 PLN. In Ives Rocher gets the stamp after paying 10 PLN, but more than that, for assumption of card you got also a stack of replaced paper and mascara.
Skoro już robiłam jakieś zakupy w obu sklepach po raz pierwszy, w każdym dostałam kartę klienta. W The Secret Soap Store wiąże się to tylko ze zbieraniem pieczątek za każde wydane 25zł. W Ives Rocher taką pieczątkę dostaje się po wydaniu 10zł, ale ponad to, za założenie karty otrzymuje się stos makulatury i tusz do rzęs.


No comments:

Powered by Blogger.