Festival of colors.

Saturday, June 14, 2014 0 Comments A + a -


The title should be different. Namely: how to pass through two villages and get to town.
Tytuł powinien być inny. Mianowicie: jak przejść dwie wsie i trafić do miasta.

On the festival of colors in Krakow planned to go for a very long time. Never, somehow, I haven't got a occasion. Theoretically, lived far away. And I was small and probably would be lost. Well, there were plenty of arguments against. But this time I succeeded, I went there, jumped out of the car in the middle of the road, and on-site met with Martyna and Kyo.
Unfortunately, we entered at 18:10. About 18:08 was the last throwing of colors. We were so late.
Na festiwal kolorów w Krakowie planowałam pójść od bardzo dawna. Nigdy jakoś nie było okazji. Mieszkałam teoretycznie daleko. Byłam mała i zapewne bym się zgubiła. Cóż, argumentów przeciw było mnóstwo. Tym razem jednak mi się udało, pojechałam tam, wyskoczyłam z samochodu na środku drogi, a na miejscu spotkałam się z Martyną i Kyo.
Niestety, weszliśmy o 18:10. O 18:08 było rzucanie kolorami. Tak bardzo się spóźnić.





We had a lot of fun. Threw on each other almost the entire powders. Later we walked to the strangers, took from them different colors, and threw ours on them.
Fortunately, was hot. Really, it's very important in the rest of the post.
Mieliśmy świetną zabawę. Wyrzuciliśmy na siebie prawie całe proszki. Później chodziliśmy do obcych ludzi, braliśmy od nich inne kolory, a sami obrzucaliśmy ich naszymi.
Na szczęście, było ciepło. Serio, to bardzo istotne w dalszej części postu.





You can see in how condition roughly we were. Well, not just us. Most people looked similar. Marveled me only people who went out of the event area clean. Cause how it can be, come and will not get dirty.
But if someone indeed really wanted to wash at the Lipton's stand (sponsor of the event) were the young gentlemen with garden hoses, willing to help. Well, there wasn't that warm after all.
Now to the hidden title: at the end of post you'll see images of people and train. Pay attention to that second thing. It was about 19. And imagine that this was the last train leaving from the village Zabierzów to citie Cracow. Then we didn't know it yet.
Widzicie, w jakim stanie mniej więcej byliśmy. Cóż, nie tylko my. Zdecydowana większość osób wyglądała podobnie. Dziwili mnie tylko ludzie, którzy czyści wychodzili z terenu imprezy. Bo jak to, tak przyjść i się nie pobrudzić.
Ale jeżeli ktoś rzeczywiście bardzo chciał się umyć, przy stoisku Liptona (sponsora wydarzenia) stali młodzi panowie z wężami chętni do pomocy. Cóż, aż tak ciepło nie było.
Teraz do ukrytego tytułu: na końcu posta zobaczycie zdjęcia ludzi i pociągu. Zwróćcie uwagę na tą drugą rzecz. To było ok. godziny 19. I wyobraźcie sobie, że to był ostatni pociąg odjeżdżający z wsi Zabierzów do miasta Kraków. Wtedy jeszcze tego nie wiedzieliśmy.



We found out when Kyo checked internet. Yes, it was the last train. So we decided to go to the bus stop. There, we found that also nothing intend to come. Great. Walk to the next stop. Also nothing? Who cares. In that case - towards the highway. Highway will take you to the city.
Dowiedzieliśmy się, gdy Kyo sprawdził internety. Tak, to było ostatnie połączenie. Zdecydowaliśmy się więc przejść na przystanek autobusowy. Tam okazało się, że również nic nie ma zamiaru przyjechać. Świetnie. Spacer do następnego przystanku. Też nic? Co tam. W takim razie - w stronę autostrady. Autostrada do miasta Cię zaprowadzi.




In this way, we walked to the highway. We left the Zabierzow. We passed another village. Next we followed the highway. And next to us every now and then passed some other, equally colorful people.
The funny thing is that access to the place took me about 15 minutes. Return whereas about 3 hours. Well, we had a few stops because we weren't prepared for a 7km walk. And at the end of the trip we came up to McDonald's and KFC (because McDonald's didn't have anything refreshing for us).
W ten oto sposób weszliśmy na autostradę. Wyszliśmy z Zabierzowa. Minęliśmy kolejną wieś. Dalej szliśmy autostradą. A obok nas co chwilę przechodzili jacyś inni, równie kolorowi ludzie.
Śmieszne jest to, że dojazd na miejsce zajął mi jakieś 15 minut. Powrót natomiast ok. 3 godzin. No dobrze, mieliśmy kilka przystanków, bo nie byliśmy przygotowani na 7km spacer. A na końcu wycieczki wpadliśmy nawet do McDonald's i KFC (gdyż w McDonald's nie mieli dla nas niczego orzeźwiającego do picia).





I went back to the dormitory at 22:30. And I went just for a moment, because on the next day I started exams. So yup, I learned a lot for it.
Do bursy wróciłam o 22:30. A wyszłam tylko na chwilę, bo następnego dnia zaczynały mi się egzaminy. To się pouczyłam.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Powered by Blogger.