EXO "Overdose" Giveaway [for child day]

5/28/2014

Looming large on children's day. Over the last few days I didn't have access to the internet, but now I'll compensate it to you - on this wonderful day, I prepared for you a CD of EXO-M.
The giveaway runs from the moment at which this post will be published, up to June 8. And now, a short rules:
1. To win the CD, you need to write in the comments, how will you spend your dream child day, if you'll not restricted by anything. Ideally'll be a creative ideas. c: You write a comment, sign, and add your email. That's all.
Wielkimi krokami zbliża się dzień dziecka. Przez kilka ostatnich dni nie miałam dostępu do internetu, ale teraz Wam to rekompensuję - na ten wspaniały dzień, przygotowałam dla Was płytę EXO-M.
Rozdanie trwa od momentu, w którym ten post zostanie opublikowany, aż do 8 czerwca. A teraz krotki regulamin:
1. Aby wygrać płytę, trzeba napisać w komentarzu, jak spędzilibyście swój wymarzony dzień dziecka, gdyby nic Was nie ograniczało. Najlepiej, jeśli będą to kreatywne pomysły. c: Piszecie komentarz, podpisujecie się i dodajecie swój mail. Tyle.

The giveaway is international. 
Comments on this post will be locked until the announcement of the results, so that all have equal chances. 
If you want, you can also share this photo on your facebook, instagram, twitter, anywhere.
Good luck! \(*o*)/
Rozdanie jest międzynarodowe.
Komentarze pod tym postem będą zablokowane aż do ogłoszenia wyników, żeby wszyscy mieli równe szanse.
Jeśli chcecie, możecie udostępnić także to zdjęcie na swoim facebooku, instagramie, twitterze, gdziekolwiek.
Powodzenia! \(*o*)/

48 comments:

  1. Gdyby nic mnie nie ograniczało, chciałabym spędzić swój dzień dziecka w Disneylandzie wraz z swoją rodziną. Żeby było śmieszniej chciałabym by rodzice wraz ze mną cosplayowali Disney'owe postacie. Sądzę, że byłoby doprawdy zabawnie i nigdy bym tego nie zapomniała. NAJLEPSZY DZIEŃ DZIECKA JAKI MOŻE BYĆ! c:

    ReplyDelete
  2. Hum. Jedno pytanie, a tyle pomysłów. Ale mam. Chciałabym spędzić dzień ze swoimi azjatyckimi idolami i nauczyć się ulubionych choreografii - takcja, choreografie są moim celem xd(oczywiście umiejąc koreański i chiński tak aby się dogadać :D) , spędzić z nimi czas wolny, jeżeli taki się znajdzie zjeść z nimi potrawy, których zapewne nie będzie dane mi skosztować,porobić głupie zdjęcia, zobaczyć jacy naprawdę są. Objechać ich wszystkich będzie trudno, ale skoro nic mnie nie ogranicza to dlaczego by nie! :D
    Pozdrawiam, Klaudia H.
    Email: dusiaha@gmail.com

    ReplyDelete
  3. A więc mój wymarzony Dzień Dziecka spędziłabym wycieczką po Azji ! Uwielbiam kulturę Azji , języki oraz K-pop ^^ . Zaczęłabym zapewne od Japonii, chciałabym chociaż raz w życiu przebrać się w tradycyjne japońskie kimono ! jest dosyć ciężkie ,ale zapewne ciekawe przeżycie <3 . W Japonii chciałabym zwiedzić tradycyjne domy , poznać bardziej japońską kuchnie, oraz to co mnie zdecydowanie najbardziej interesuje tooooooo ! Sklepy z mangami i gadżetami *Q* Wydałabym miliony XD , po japonii chciałabym się udać do chin , gdzie zwiedziłabym Yading jest tam pięknie !! :D również udałabym się do Tarasów Ryżowych Smoczego Grzbietu uwielbiam takie widoki , natura ...Myśle ,że odwiedziłabym też Klasztor Shaolin (Jeśli ,źle napisałam to przepraszam) Ostatnią miejscówką jest oczywiście Korea południowa :D ! bez niej się nie obejdzie ! Chciałabym pojechać na koncerty ulubionych zespołów , Exo , B.a.p ,bts ! :D to byłoby podwójne spełnienie marzeń *u* . Jedzenie w Korei jest bardzo zdrowe ,ostre i bardzo dobre z tego co słyszałam więc dla takiego żarłoka jak ja to miejsce idealne XD. Wycieczkę zakończyłabym zwiedzając tradycyjne domy, świątynie oraz ubierając hanbok ! huehue . Nie wiem czy to będzie pasować do tematu :D , bo myślę ,że taka wycieczka potrwa parę dni ,ale mam nadzieję ,że kiedyś się mi to uda ! Dziękuje za ten konkurs , i za możliwość zdobycia tego albumu serdecznie pozdrawiam <3

    ReplyDelete
    Replies
    1. Zapomniałam emaila : madi20001@wp.pl

      Delete
  4. Myślę, że moim wymarzonym dniem dziecka byłby taki dzień gdzie mogłabym przez ten czas zapomnieć o wszelkich problemach i powrócić do krainy dzieciństwa, gdzie wszystko wydawało się takie łatwe i nie sprawiało nic problemów. Nie zależy mi za bardzo na miejscu czy też z kim miałabym się tak czuć. Po prostu dla mnie w tej chwili najważniejsze jest to abym mogła się poczuć znów dzieckiem, nie myśleć o niczym i po prostu rozkoszować się tym bezproblemowym dniem. Może nie jest to zbyt kreatywne i pewnie każda osoba chciałaby w tym dniu czuć się właśnie tak jak ja. :)

    oliwia1805@op.pl

    ReplyDelete
  5. Jeśli dzień dziecka to oczywiście w pokeparku :D spędzić cały dzień na polowaniu na zdjęcia pokemonów a wieczór na łapaniu ich w ulubionych grach z dzieciństwa na nintendo (skoro nic mnie nie ogranicza zakładam że mam najnowszą wersję xp)... a jeśli popuścić wodze wyobraźni tak całkiem to najlepiej przenieść się w grę cała... spędzałam mnóstwo czasu jako dziecko grając w te wirtualne stworki więc to byłby idealny dzień dziecka...

    ReplyDelete
  6. Gdyby kompletnie nic mnie nie ograniczało to w Dzień Dziecka chciałabym skoczyć ze spadochronem z Krisem ;D Zawsze chciałam to zrobić, ale niestety strasznie się boję, więc myślę, że to byłaby idealna chwila ;D Po tym chciałabym porostu spędzić miły dzień z tym chłopakiem - męzczyzną - bez różnicy gdzie, po prostu chcialabym być z nim <3 Mój email: szeara@gmail.com ;> Jednak jeżeli udałoby mi się przekonać Twoje serduszko to bardzo prosiłabym napisać na Fb (https://www.facebook.com/kpop.livepoland?fref=ts)
    Pozdrawiam ^^
    P.S
    Przepiękne masz włosy *--*

    ReplyDelete
  7. Gdyby mnie nic nie ograniczało (nawet pieniądze i czas), poleciałabym sobie z przyjaciółmi do Korei. Tam kupiłabym sobie najdroższe mieszkanie w hotelu, zamówiła luksusowe jedzenie, a wieczorem poszłabym na jakiś koncert. Oczywiście, w Seulu w jakimś sklepie muzycznym kupiłabym wszystkie płyty, które mnie bardzo interesują. No i z pewnością po koncercie za dodatkową wpłatą poszłabym sobie zrobić zdjęcie z moim biasem. Ach, idealny dzień!

    ReplyDelete
  8. Okey, bez ograniczeń? To lecimy C: Budzę się - i nagły mindfuck. To nie mój dom, nie moje łóżko i wtf, czego brudne, męskie gacie leżą na ziemi? Wstaję, jestem nagle ubrana, umalowana i wgl. taka normalnie gotowa jak na selfie XD Schodzę na dół, gdyż okrzyki bólu, jakby ktoś kogoś ze skóry obdzierał, trochę mnie niepokoją. Wchodzę do pomieszczenia, które okazało się być kuchnią. Tam oczywiście panuje armagedon - Himchan jedną ręką nalewa sobie kawy, nogą odpycha Jongupa od gorącej kuchenki, drugą ręką ciągnie za ryj Daehyuna, który jest w trakcie opróżniania już zamrażalki. Przy telewizorze siedzi Youngjae, ogląda wiadomości, siedzi na fonie na twitterze + słucha muzyki, rozmawia z mamą i ściąga zdjęcia, na tablecie, który leży mu na kolanie, ogląda dramę + sprawdza fejsbusia XD Przy stole siedzi Zelo i Yongguk, którzy na mój widok odsunęli mi krzesła ( jakbym kurde jakimś hipopotamem była <3 Spokojnie, Youngjae między gryzieniem Daehyuna w łydkę, a wykręcaniem rąk Zelo, znalazł czas na kierowanie samochodu nogą. Cudem dojeżdżamy na plażę. Chcąc wysiąść jako pierwsza, otwieram drzwi i zaraz posługuję jako wycieraczka. Cała szóstka zdeptała mnie i rzuciła się w stronę morza. Ledwo dysząc, z rozmarzoną miną patrzę, jak ukochani debile topią maknae w wodzie po kostki. Potem, kiedy Zelo już wygląda jak opalony murzyn (czyt. błoto i piach xD), reszta chłopaków wrzuca się do morza. Ja powstaję i zmierzam w ich kierunku i napotykam po drodze mini sklepik z wszystkimi możliwymi płytami, goodsami i innymi pierdołkami z nimi, podpisanymi, LE i wgl i w dodatku w cenie bez przesyłki XD Oczywiście kupuję wszystko, wydając całą kasę, jaką zbierałam od początku roku <3 Chowam wszystko do wielkiej torby, wpieprzam ją do auta i idę do chłopaków. Topimy się nawzajem, piachem po ryju, kamieniem po brzuchu, mnóstwo selci C':, później akcja ratunkowa Zelo i wykończeni leżymy na piachu/ błocie - niepotrzebne skreślić XD. Czekamy aż do późna i w końcu oglądamy piękne gwiazdy. Himchan szuka swojej konstelacji, Jongup konstelacji hamburgera i pyta się czy słońce w nocy jest białe, bo tak boi się ciemności, że aż zbladło D: Dae oczywiście wszędzie widzi żarcie, a Yongguk strzela nieudane miłosne tekściki do maknae, a te bardziej nieudane wali do mnie XD. Kiedy w końcu wybija 24, co oznacza koniec mojego święta, cała piątka oprócz lidera pyta się, kim ja jestem i co ogólnie oni tu ze mną robią i czy to im się policzy jako nadgodziny <3 Wracam do domku, opieprz od matki, bo co to za dzień dziecka bez rodziców i cały następny dzień pławię się w swoich nabytych dobrach, które oznaczają głodowanie do sylwestra <3
    Ah, rozmarzyłam się C': Email - kaehanji@gmail.com
    Hwaiting for me & no plz, nie patrzcie się na poprawność językową XD

    ReplyDelete
  9. Gdybym mogła sobie wybrać jak spędzę dzień dziecka, chciałabym je spędzić w Korei, ale nie gdzieś w mieście
    tylko w jakimś lasku najlepiej koło wodospadu i rzeczki. Chciałabym by w ten dzień byli ze mną moi ukochani biasowie czyli INFINITE ale by także było Exo tylko w komplecie cała 12. Zrobilibyśmy sobie piknik jakieś zawody
    a na koniec spalibyśmy pod gołym niebem by obejrzeć gwiazdy.
    email: aniula11735@tlen.pl

    ReplyDelete
  10. Wziąwszy różne ograniczenia pod uwagę (m.in. pieniądze, ale też samo mieszkanie w Polsce XD nie no nie jest aż tak źle) ... Z pewnością teleportowałabym się (gdyby members of EXO użyczyli by mi tej moc, jaką dysponowali w MAMA) do Seulu. X3 Drugi punkt dnia to wielki skok na sklep z asortymentem spod kategorii K-POP i obrabowanie go z tych wszystkich bogactw, których nie widuję w ogóle na półkach polskich sklepów -_-. Następnie przyszłaby pora na zachwycanie się widokami i tamtejszym trybem życia. Wliczając w to poderwanie jakiegoś pięknego, przystojnego Azjatę X3, który dałby mi lekcje koreańskiego. ^^ Na zakończenie tej absurdalnie niewiarygodnej wycieczki wkręciłabym się na widownię jakiegoś show (maybe M!Countdown >_<) Wtedy dopiero, by się działo: śpiewałabym, tańczyłabym na potęgę XD) Zapewne po takich wybrykach wkroczyłaby ochrona i byłabym na pierwszych stronach gazet. Jednak, co to dla mnie? Teleportowałabym się z aresztu do swojego wygodnego łóżeczka i odpłynęła w krainę marzeń, po czym na drugi dzień pewnie myślałabym, że to wszystko było tylko głupim snem. Chociaż po sekundzie zauważona sterta gadżetów i płyt, od takich pomysłów, by mnie odwiodła. -The End-
    Marta Duchnowska (marta.duchnowska95@onet.pl)

    ReplyDelete
  11. Witam i dziękuje za tak wspaniałą okazję :)))
    Mój wymarzony Dzień Dziecka...Gdyby nic mnie nie ograniczało to poleciałam bym do Chin! Już od roku uczę się tego pięknego języka, a kulturą interesuję się od dawna :) Dlatego moim pierwszym krokiem w tym kraju skierowałam bym do Pekinu, a dokładnie do Świątyni Nieba Tiantan. Jest to piękna budowla, a do tego wokół niej znajduje się park, gdzie można spotkać niesamowity widok...Czyli ludzi w wieku emerytalnym trenujących tai chi, a inni grający na tradycyjnych chińskich instrumentach. Z przyjemnością spróbowałam się od nich choć troszkę nauczyć, wysłuchać recytowań poezji, a nawet najzwyczajniej porozmawiać!
    Chętnie kupiłam bym znaną czerwoną książeczkę o tytule: "'O wzmocnieniu systemu partii komunistycznej" z 1948 roku, aby poznać jak myślał i czego pragnął słynny Mao Tse-tunga, który doprowadził do wielkich zmian w polityce Chin.
    Kolejny cel to stanąć przed Bramą Niebiańskiego Spokoju, która oddziela plac od Zakazanego Miasta. Z chęcią zwiedziłam bym właśnie tą słynną bydowlę (Miasto) i kroczyła tymi samymi ścieżkami co ostania cesarzowa Chin, Cixi- nazywana Cesarzową Orchidei.
    Oczywiście na liście "miejsc do zwiedzania w Chinach" nie może zabraknąć Wielkiego Muru! I jak dyktuje tradycja, zapięłam bym kłódkę, obok setki innych. Ludzie powiadają, że to ci pozwoli znaleźć miłość albo ją zachować, aby nigdy nie zgasła :)
    Kolejny punkt to zaznajomienie się z "Tao Te Ching" Lao Tse, która naucza jak żyć, aby odnaleźć spokój i ciszę w sobie, jak i obdarzyć nią ludzi wokół.Tą Księgę można nazwać "Biblią Taoizmu". Mówi ona: nie musisz walczyć, żeby osiągnąć wszystko. Bo wszystko ,co jest tobie przeznaczone i jest dla ciebie najlepsze, samo do ciebie przyjdzie, kiedy tylko odłożysz broń i będziesz gotów to przyjąć.
    Ale jeśli ktoś pragnie poznać tą Księgę to nie polecam tłumaczeń polskich, ponieważ bardzo mijają się z prawdą ;)
    Czym by było zwiedzanie Chin bez herbaty? :) A szczególnie interesuje mnie ten napój zrobiony z pączków róż :)
    Pragnęłam bym bardzo spotkać Złoty Lotos, czyli złamane i pomniejszone stopy niektórych chińskich kobiet, które pomimo bólu, który musiały przeżyć ból łamania stopy na pół (wcześniej maczając je w specjalnych ziołach), dalej się uśmiechały i tańczyły! Naprawdę z chęcią bym z nimi porozmawiała na ten temat, ale pewnie padła by odpowiedź: "A miałam wybór?". Niestety, łamanie stopy rozpoczyna się przed 5 rokiem życia, kiedy kości nie są całkowicie uformowane. Udało im się to...Ich stopy nie przekraczają 7cm.
    Teraz może coś o kucharstwie? :D Przecież tam tyle przepysznych dań :) A jeśli mamy tutaj EXO to dlaczego by nie wspomnieć o Bao? :D Pyszne bułeczki gotowane na parze to raj dla mnie! Zupa z lotosu także często mnie kusiła swoim wyglądem. Do tego jeszcze Księżycowe Ciasteczka i czas na dalsze zwiedzanie :)
    Jeśli mowa o mojej nauce chińskiego....Podstawą jest pisanie znaków! Dlatego na mojej liście znajduje się sklep z pędzlami do kaligrafii! O wiele ułatwiło by mi to życie :)

    ReplyDelete
  12. Miasto Lijiang i jego stara część jest wpisane na liste UNESCO od grudnia 1997, dlatego planowałam bym właśnie tam zwiedzać dalej Chiny. W tym miejscu zamieszkuje plemię Naxi, które jest jednym z najstarszych, plemion tego pięknego kraju. Lud ten posiada kompletnie inne znaki niż te, które znamy na co dzień! Plemię to zachowała bardzo trudną sztukę haftowania jedwabną nicią. Obydwóch tych rzeczy pragnęłam bym choć troszkę się nauczyć :)
    Jednak w tej miejscowości jest coś jeszcze, a raczej na jej obrzeżach w prowincji Junan, znajduje się Staw Czarnego Smoka w parku Nefrytowej Wiosny. Polecam zobaczyć obraz tego miejsca, gdzieś w wyszukiwarce, ponieważ widok tego miejsca, aż dech zapiera!
    A swoją wycieczkę zakończyłam bym na spotkaniu młodych ludzi, w moim wieku albo starszych, aby poznać ich zdanie na temat swojego kraju, ich polityki, historii. Chciałam bym wiedzieć, czy młodzież w tym kraju będzie dążyła do zmian, ale ten komentarz to nie na ten temat :)
    Ha! Zapomniałam bym! Przecież EXO-M to także jeden z aspektów kultury, muzyka! Dlatego z chęcią wybrałam bym się na Midi Music Festival. Jest to chiński odpowiednik Woodstocku! Można tam spotkać tylko i wyłącznie rock'ową muzykę, którą kocham. Byłby to mój pierwszy koncert, więc byłam bym w niebie.
    Znając siebie pisałam bym jeszcze więcej, ale na tym skończę. Mam nadzieje, że komukolwiek spodobała się ta praca i mam chociaż jakąś nikłą szansę na tą wspaniałą nagrodę. Naprawdę, byłam bym bardzo szczęśliwa, gdybym ją wygrała, ponieważ byłaby to pierwsza moja płyta i to do tego mojego ukochanego zespołu :) I
    Dziękuje bardzo za uwagę :) Pozdrawiam :)
    Karolina Łoch
    karolinaoch98@gmail.com

    ReplyDelete
  13. Wymarzony dzień dziecka... Hmm :P
    Opiszę dzień dziecka, wracając do moich dziecięcych marzeń, bo teraz to oczywiste, że pojechałabym do Korei, ale żeby nie było monotematycznie wrócę pamięcią jakieś 10 lat wstecz :D
    Obowiązkowo w taki dzień trzeba wstać wcześniej, bo żal tracić czas w tak piękny dzień. Godz 7, do mojego pokoju wchodzi mama z klatką w ręku. Otwieram leniwie oczy, ale wciąż nie mogę dostrzec co siedzi w klatce. Z bijącym z radości sercem podchodzę się przyjrzeć. Tak! Moja wymarzona koszatniczka, nowy przyjaciel, który zawsze znajdzie czas, żeby sie ze mną pobawić i wysłuchać co też nowego wydarzyło się w szkole. Po obejrzeniu mojego nowego pupila rzucam się mamie na szyję i biegnę podziękować też tacie. Klatka szybko znajduje idealne miejsce w moim pokoju. Pora na śniadanie. W dzień dziecka trzeba zjeść coś niezdrowego, bo w końcu takie rzeczy dzieci lubią najbardziej. Na stole stoją gorfy, bita śmietana, polewa czekoladowa i różnego rodzaju culerki, m&msy, żelki itp. 'To wcinaj' słyszę i bez zastanowienia się zasiadam do stołu.
    Po śniadaniu zwarci i gotowi pakujemy się do auta. Po 1,5 h dojeżdżamy do Chorzowa. Parkujemy na parkingu i moim oczom ukazuje się wielki napis 'Śląskie Wesołe Miasteczko' (banalne co?). Od zawsze uwielbiam prędkość i ten zastrzyk adrenaliny. Bez marnowania cennym minut biegnę za rodzicami, którzy już zmierzają do kasy. Wchodzimy na teren miasteczka i zaczyna się zabawa. Na początek coś spokojnego. Wbijamy się na Twistera. Stojąc w kolejce przebieram nóżkami nie mogąc się już doczekać. Pierwsze okrążenie na karuzeli, mimo, że nie jest ona jakoś powalająco szybka nie mogę powstrzymać się od krzyczenia. Jadę z mamą, która mocno trzyma mnie za rękę, tate zostawiliśmy na ziemi, bo on się tam zdecydowanie lepiej czuje. Potem idziemy na dwie kolejne interesująco wyglądające karuzele, teraz mam wrażenie, że już nic tego dnia nie może mnie bardziej uszczęśliwić (och, jak bardzo w tym momencie się mylę). Kolejnym naszym przystankiem jest Dom Sensacji, w środku dzieje się mnóstwo ciekawych rzeczy, śmiejemy się w niebogłosy. Obowiązkowo zaliczamy Roller-Coster i przechodzimy do karuzel wodnych.
    Magdalena Łada, maglad23@wp.pl

    ReplyDelete
  14. PART II
    Mimo niechęci moich rodziców do zmoczenia się, udaje mi się ich namówić na zjazd pontonem. Będąc już na górze cała nasza trójka nie może się doczekać. Po zjeździe wychodzimy cali ochlapani, ale szczęśliwi. Jako, że jest 1 czerwca, słońce praży naprawdę mocno, więc nie musimy się martwić, że od mokrych ciuchów się rozchorujemy. Po kilka kolejnych kolejkach dochodzimy do Smoczej Jamy. Wyglada przerażająco, ale będąc w takim miejscu żak jest cokolwiek ominąć. Z natury jestem dość strachliwa, ale udaję, że mnie to nie rusza i siadam w wagoniku. Nigdy nie myślałam, że mogę się tak głośno drzeć. Po wszystkim moje oczy są wielkości piłeczek pimpongowych, ale nie żałuję, że tak weszliśmy. Nie możemy siebie też odpuścić samochodzików. Jeździmy jak szaleni zderzając się ze sobą śmiejąc się głośno. Nawet się nie obejrzeliśmy, a na zegarze wybiła 16.00. Po drodze między karuzelami zjedliśmy hod-dogi, więc nikt z nas nie jest głodny. Trochę robi mi się smutno, kiedy wychodzimy przez bramę wesołego miasteczka. Dziwne jest jednak to, że wcale nie idziemy w stronę naszego auta. Podchodzimy do kolejnej bramy, ale tym razem nad wejściem pisze 'Śląski Ogród zoologiczny'. Nie wierzę, moi rodzice zaplanowali ten dzień idealnie. W prawdzie bolą mnie już nogi, ale mój zachwyt każdym kolejnym zwierzątkiem sprawia, że zapominam o ciężkich stopach. Po drodze nie omijamy niczego, oczywiście najbardziej się cieszę widząc wszelkiego rodzaju gryzonie. Szczególnie te duże. Chciałabym któregoś zabrać do domu, ale już nie muszę, bo w domku czeka na mnie mój nowy wierny przyjaciel.
    Kiedy wychodzimy z zoo (ja z watą cukrową w ręku) wracamy do samochodu i ruszamy do domu.
    Myślę, że taki dzień mimo swojej prostoty byłby idealny. Nie tylko ja bym się dobrze bawiła, ale moi rodzice także poczuli by się trochę jak małe dzieci, a wtedy na pewno lepiej by się nam dogadywało.

    Dzięki za tak fajny konkurs, nawet jeśli nie wygram to pisząc to cały czas się uśmiechałam :)
    Magdalena Łada, magda.lada@gumed.edu.pl

    ReplyDelete
  15. Mam już prawie 20, studia zbliżają się mimo wszystko, ale dalej przecież jestem dzieckiem. Najlepszym co mogłoby mnie spotkać to wylot do Korei i spotkanie się z ukochanym, wyjście na długi spacer, może byłby wtedy jakiś koncert? Mógłby być nawet jakiegoś mało znanego zespołu, ale ważne, bym mogła pójść z nim, trzymać się za ręce, zjeść różową watę cukrową, porobić zdjęcia... jak to często przedstawiają w filmach... niestety ogranicza mnie przymus ukończenia tu akademii... Zapewne podczas spaceru, zaciągnęłabym Sungho do jakiegoś sklepu z płytami i kupiła ich kilka sztuk, bo mam na nie straszną manię. ;; Nie muszę w ten dzień skakać ze spadochronem, pływać z rekinami czy robić innych wymyślnych rzeczy... ale zapamiętałabym taki dzień dziecka do końca życia.

    https://www.facebook.com/elika.agapow
    elika.agapov@op.pl
    Kang Minyokka

    ReplyDelete
  16. This comment has been removed by the author.

    ReplyDelete
  17. A więc... Mój wymarzony dzień dziecka, gdyby nic mnie nie ograniczało... Chciałabym spędzić dzień z tatą, który zmarł trzy miesiące temu. Był dla mnie najlepszym przyjacielem i bardzo mi go brak (dzięki niemu poznałam też k-pop!). Zabrałabym go na pizzę, bo oboje zawsze uwielbialiśmy pizzę. Ale skoro nic by mnie nie ograniczało, zjedlibyśmy po cztery takie ogromne!
    Później zabrałabym go do domu, do mamy i gralibyśmy w Monopoly przy herbacie. Wrócilibyśmy do czasów, gdzie tata wygrywał grę przez hotele na granatowych ^^
    Skoro dzięki niemu poznałam k-pop, głównie Super Junior i później EXO, chciałabym, żeby zorganizowano dla nas specjalny koncert. Poznalibyśmy chłopaków, śpiewali z nimi… Tata zawsze tego chciał, a dla mnie to byłoby spełnienie marzeń!
    Taaak... Taki dzień dziecka mógłby być co roku 
    Pozdrawiam,
    Kuelemelelele (kuelemelelele@gmail.com)

    ReplyDelete
  18. Mój wymarzony dzień dziecka zaczęłabym od wyspania się (oczywiście po wstaniu K-POP na full'a). Następnie zjadłabym śniadanko (<3). Nic mnie nie ogranicza także biorę torbę podróżną, pakuję "najpotrzebniejsze rzeczy", zabieram przy okazji przyjaciółki i wsiadam w superszybki prywatny helikopter. Zajeżdżam do kilku osób mieszkających w innych województwach, które poznałam a nie miałam okazji się z nimi spotkać :<. Po zebraniu całej paczki tańczymy kilka układów różnych zespołów m.in EXO, NU'EST, BTS itd :3. Następnie wsiadamy do helikoptera i lecimy do Korei, na początek na koncert EXO. Jesteśmy w pierwszym rzędzie tuż przy scenie (<3).Tak! Jest! Udało się! Wzięli mnie na scenę ! Umieram ze szczęścia (<3). Nie wiem co się dzieję.. chłopaki wariują (XD), jestem oszołomiona, wszystko doskonale rozumiem co do mnie mówią chociaż nie znam języka, i co, można? MOŻNA <3. Luhan jako mój (1 z 2) Ultimate przytula mnie i szepcze coś do ucha \*o*/ .. w końcu daje buziaka <3. Pozostali znajomi też wchodzą na scenę. Wszyscy naprawdę dobrze się bawią <3. Tańczymy z EXO. Umieramy ze szczęścia. Carpe diem! Po koncercie, EXO zapraszają nas do klubu. Wszyscy znowu wyśmienicie się bawią. Czas leciał ale Tao swoją mocą sprawił, że czas się cofnął, ale wszystko co było wcześniej miało miejsce i na pewno to powtórzymy <3. Jedziemy na kolejny koncert. Tym razem NU'EST <3. Ponownie jesteśmy w pierwszym rzędzie. C: JR..(mój 2 ultimate) wybiera kogoś z tłumu.....wybrał...mnie! Tak... śpiewa tylko dla mnie piosenkę. Tylko dla mnie ;;;. Prawie mdleję, złapał mnie, to tylko jeszcze bardziej sprawia, że mdleje..wsłuchuję się..ten piękny głos. I i i... on mnie pocałował ! (fangirling lvl hard) Chyba zemdlałam.. albo umarłam.. w każdym razie urwał mi się film.. a gdy się obudziłam kto był przy mnie? No kto? No JR <3. Na koniec zostaje tam..przy JR co najmniej kilka miesięcy <3. I tak o to zaczęła się moja znajomość z moim ideałem \*o*/.. Zaznaczam, że to wciąż ten sam dzień.. dzień życzeń...dzień dziecka..;;. Wszyscy jesteśmy dziećmi, nie zależnie od tego ile mamy lat, czy... zmarszczek. Po prostu jeden dzień w roku, w którym możemy poczuć się swobodnie, normalnie, powrócić do rzeczywistości.. bo każdy ma w sobie tego małego siebie, który przez większość naszego życia sobie śpi..
    Dziękuję. Sylwia Gieńko
    sylwia.gie123@gmail.com

    ReplyDelete
  19. Jest w dwóch częściach, bo mało miejsca :D

    Na początku obudziłam się z rana i wyruszyłam na poszukiwania jednorożca co się wiążę ze spotkaniem Lay'a. Gdy już znalazłam tego pięknego konia, na którym siedział przystojny Lay ubrany w stój króla dżungli, usiadłam na grzbiecie jednorożca i trzymając się mocno tancerza polecieliśmy do Korei. Oczywiście drogę wskazywała nam piękna tęcza. Gdy tak patatajaliśmy naszym środkiem transportu, śpiewaliśmy piosenki EXO. Cała podróż do Korei minęła nam bardzo spokojnie, wylądowaliśmy na polanie w cudownym lesie. Na końcu tęczy znajdował się garniec z k-pop'owymi gadżetami. Chcąc nie chcąc, -ale bardziej chcąc - zabrałam cały garnek ze sobą i ruszyłam przed siebie prędzej dziękując Lay'owi za wspólną podróż. Podśpiewując sobie pod nosem piosenki szłam leśną ścieżką, gdy nagle usłyszałam za sobą głośne krzyki. Odwróciłam się i zobaczyłam, że w moją stronę biegnie grupa rozwścieczonych fanek. Okazało się, że w moim prześlicznym garnuszku były rzeczy z limitowanej edycji, a ja byłam jedną z osób, które je miały. A, że one też chciały je mieć to z pochodniami chciały mnie zaatakować. Jestem osobą, która na wszystko jest przygotowana. Wyjęłam ze swojej torebki, która wszystko mieści pelerynę niewidkę. Szybko się nią owinęłam i zniknęłam z ich pola widzenia. Teraz pod przykryciem peleryny zmierzałam w stronę Seulu. Fanek już za mną nie było, więc zdjęłam z siebie moją osłonę i postanowiłam sobie zrobić przerwę na posiłek.

    ReplyDelete
  20. Gdy otwierałam pudełeczko z ramenem obok mnie przysiadł Yongguk. Wyjął swoje pałeczki i zaczął jeść mój posiłek.
    -Yah! Co ty robisz?! To moje. - wydarłam się na niego.
    -Nie widać? Jem.
    -Ale to jest mój ramen.
    -Twój czy mój, to nie ma znaczenia. \
    - Co mi dasz za ramen?
    -Mogę zaprowadzić cię tam gdzie tylko zechcesz. - w sumie to nie taki zły układ.
    Podałam mu rękę na znak zgody i oddałam swój posiłek. Zaczekałam aż zje i wstaliśmy z trawy. Bang przywołał swojego tygryska i pędziliśmy w stronę miasta. Mój towarzysz ciągle mnie rozpraszał swoim gummy smille. Jak to możliwe mieć, a raczej nie mieć oczu?
    -Jesteśmy na miejscu - oznajmił Bang
    -Mogę mieć jeszcze jedną prośbę?
    -A masz ramen?
    -Mam
    -Mów śmiało.
    -Czy mógłbyś zebrać wszystkie zespoły kpopowe jakie znasz w jednym miejscu? Najlepiej tutaj w parku.
    -Nie ma sprawy, a teraz mój ramen.
    Dałam mu ten ramen i umówiłam się z nim za dwie godziny w tym miejscu. Sama poszłam do supermarketu zrobić wielkie zakupy. Prowadziłam wózek z produktami gdy nagle w coś nim uderzyłam. A raczej nie w coś tylko kogoś. Podniosłam niepewnie głowę do góry i zobaczyłam uśmiechniętego od ucha do ucha L.Joe.
    -Przepraszam - powiedziałam nieśmiało i wyminęłam go. Po chwili poczułam, że ktoś puka mnie w plecy. Spojrzałam za siebie i znowu zobaczyłam Byunghuna.
    -To ty jesteś tą dziewczyną, o której Bang mówił?
    -Tak to ja
    -Mam ci pomóc w tym co będziesz robić.
    -Aha. To pakuj wszystko co lepkie, słodkie, miękkie, łatwo się rozbija, brudzi itd.
    -Yyyy... Okey
    Zakupy zajęły nam równo 1,5 godziny. W tym czasie z L.Joe się poznaliśmy i kłóciliśmy. O co się kłóciliśmy niech pozostanie tajemnicą. Po 20 minutach byliśmy w parku. Na miejscu czekali już nas członkowie zespół takich jak EXO, Big Bang, Shinee, B.A.P, Teen Top, 2ne1 itd.. No po prostu masa ludzi. Razem z Hunem położyliśmy wszystkie torebki z zakupami i porozkładaliśmy produkty w różnych miejscach. Odczekałam chwilę aż wszystkie rozmowy ucichną i krzyknęłam
    -BITWĘ NA ŻARCIE CZAS ZACZĄĆ! - wszyscy spojrzeli się na mnie z miną WTF? A ja po prostu wzięłam co było pod ręką i zaczęłam w nich rzucać. Trafiłam Zelo pomidorem. Miałam cudownego cela. Trafiłam go prosto w twarz. On tylko oblizał swoje usta i rzucił we mnie arbuzem. Na szczęście zrobiłam w porę unik i arbuz trafił Tao. Całe jedzenie walało się po parku a my wszyscy byliśmy strasznie brudni. Bitwa trwała do wieczora, a potem zrobiliśmy mega wielką imprezę z Harrym Potterem. Był na mnie strasznie wściekły, bo zabrałam mu pelerynę, ale szybko dał się udobruchać, bo zaczął densić z Minzy. Niestety Dzień Dziecka dobiegał końca a ja musiałam wracać do domu. Nie chciałam rozstawać się z tymi pozytywnymi idiotami. Jednak dzięki Potterowi mogę teleportować się do nich i robić takie imprezy częściej. Pożegnałam się ze wszystkimi i wróciłam do domu. Chyba nikt nie musi wiedzieć, że każdemu zabrałam jakąś rzecz? Niech ten dzień pozostanie naszą słodką, kpopową tajemnicą.

    Mieliśmy się nie ograniczać, więc powstało to coś

    ReplyDelete
  21. Bziu dzień dziecka..um.. Lot na księżyc w fioletowej rakiecie na napęd chomikowy . Tam w Marsjańskim sklepie < owszem na księżycu są kolonie Marsjan> kupiła bym najlepsze lody na świecie i wypiła magiczny eliksir, dzięki któremu posiądę moc władania na światem < młahahaha~!> i stanę się najbardziej uroczą osobą w galaktyce. Później ubiorę niebieską perukę i odwiedzę smerfy. A do domu wróce na jednorożcu. Różowym. ^^

    ReplyDelete
  22. mw.zukowska@gmai.com30/05/2014, 11:23

    Mój wymarzony dzień dziecka? Bez ograniczeń? Ciężki wybór. Zapewne moja odpowiedź brzmiałaby: polecieć do Azji i spędzić cudowny dzień z idolem.
    Jednak nie. Chciałabym go spędzić jakbym nadal była dzieckiem. Poszłabym na plac zabaw, na lody, do kina na bajkę, upiekła ciastka z mamą jak za dawnych czasów, a wieczorem urządziła piżama party razem z bitwą na poduszkę. Obowiązkowo jedzenie bitej śmietany prosto z puszki i przegadanie całą noc z kimś mi bliskim.
    Może jednak to nie będzie marzenie, ale po prostu plan, bo marzenia są po to by je spełniać i być szczęśliwym.

    ReplyDelete
  23. Będąc nieograniczoną przez żadne prawa, w swój wymarzony dzień dziecka, pobawiłabym się w Tao i zatrzymałabym czas dla siebie. Wstałabym rano z łóżka, napiłabym się "Cynamonowej Bułeczki" (czarna herbata z cynamonem i płatkami róży) z mojego ulubionego w kształcie świnki i w porannym słoneczku poczytałabym książkę. Z słuchawką w jednym uchu, by drugim wyłapywać dźwięki otoczenia. Potem poszłabym normalnie do szkoły, najlepiej poniedziałek, bo mam fajne lekcje, ale też dlatego, że poniedziałek jest początkiem pięknego tygodnia. Potem wybrałabym się z różnymi znajomymi w różne miejsce. Z niektórymi poszłabym posiedzieć na murach miasta, gdzie może znowu bym do kogoś zagadała, z innymi do naleśnikarni, gdzie znowu próbowałabym kupić cydr, jeszcze innych wzięłabym do ulubionej kawiarni, gdzie podają najlepsze ciasta/kawy/herbaty/można kupić fajne ciuchy. Potem posiedziałabym z mamą na ogrodzie. Wybrałabym się z moją paczką do pub'u na piwo, gdzie gralibyśmy w pokera na skrawki papieru toaletowego, jedlibyśmy w tramwajo-restauracji, gdzie pracuje jedna z nas, popuszczalibyśmy kaczki na rzece pod mostem kolejowym. Potem sama, siedząc pod zamkiem pisałabym trochę własnego tekstu i wkurzała się na brak internetu, by móc sprawdzić słownik synonimów. Potem nauczyłabym się płynnie chińskiego i koreańskiego oraz poprawiła mój japoński, żebym mogła wyjechać do Azji i zaciągnąć się kolejno do wielkich wytwórni jako tłumacz i twórca piosenek. Byłabym na tyle przebojowa i orientalna dla artystów, że łatwo nawiązałabym z nimi kontakt. W pierwszej kolejności poszłabym z EXO na piwo lub do klubu. Śmialibyśmy się z różnic kulturowych pomiędzy Azją i Europą, ale też dzięki temu wydawałabym im się bardziej atrakcyjna. Dowiedziałabym się od najbardziej pijanego o co dokładnie chodziło a Krisem i wypytała jak to naprawdę jest w doormie i jakie naprawdę są przyjaźnie pomiędzy nimi. To samo zrobiłabym z zespołami od JYP, Big Hit, Woolim, YG, Stardom czy Simtong. Potem, mając już prawdziwą wiedzę o nich, wiedziałabym kto jest moim ultimate biasem i o czyje względy powinnam walczyć, a po zaciętej walce [ którą oczywiście bym wygrała ], zrobilibyśmy sobie World Trip, odwiedzając każde piękne miejsce na ziemi. Szukając wiary w ludzi i cudownych perełek i śmiesznych miejsce, które by nas rozśmieszały lub rozczulały na samo ich wspomnienie. Oczywiście nigdy bym nie pozwoliła swoim znajomym o mnie zapomnieć i z całego świata rozsyłałabym im pocztówki i robiła milion zdjęć. Po drodze odkryłabym sposób na wykorzystanie choć 50% swojego mózgu, co w konsekwencji prowadziłoby do poprawy życia na całym świecie. Zakończyłabym brawurowo jakąś wojnę, niczym Assasin zmieniłabym losy świata [wszystko razem z moim koreańskim chłopakiem]. Zapisałabym się na zawsze w historii ludzkości, sprawiłabym, że moje imię nie zostałoby nigdy zapomniane, a potem wróciłabym do domu i razem z moim ukochany przeżyłabym najlepsze seks w życiu i mogłabym zasnąć, wiedząc, że to był wspaniały dzień, z którego nie żałuję żadnej sekundy.

    ReplyDelete
  24. Mój wymarzony dzień dziecka...? No cóż, na pewno wyglądałby inaczej niż tegoroczny. Najchętniej spędziłabym go w Anglii bądź Szkocji, za towarzystwo mając rodziców oczywiście. Świętować zaczęlibyśmy już o poranku, pysznym śniadaniem do łóżka. Oczywiście byłoby cudownie, gdyby tego dnia wszelkie potrawy gotowały się same, a zamiast przemieszczać się środkami transportu czy pieszo można by przemieszczać się teleporterem... No nic, skończyliśmy już śniadanie! Zanim przejdę do dalszego opisu warto chyba wspomnieć, że najlepszą pogodą na ten dzień byłby dla mnie lekki deszczyk - w sam raz by móc założyć nowe kolorowe kalosze i płaszczyk, lecz nie zmoczyć się za bardzo. Tak ubrana, mogłabym już wychodzić na krótki spacer po parku, przesiąkniętym zapachem wilgotnej trawy i kwiatów. Po zakończeniu takiej przechadzki (lub gdy już zmęczymy się i zgłodniejemy, muszę przyznać, sportowcy z nas żadni) pewnie poszlibyśmy do Pizza Hut lub innej knajpki, serwującej smaczne, ale nie do końca zdrowe jedzenie. Odsapnęlibyśmy chwilę po obiedzie, a potem udali na małe zakupy. Wiadomo, miła atmosfera jest ważna, ale rodzice lubią rozpieszczać swoje dzieci podarunkami, zwłaszcza, gdy mają ku temu okazję~ W ten sposób moja kolekcja wzbogaciłaby się o parę nowych kpopowych gadżetów, może ubrań. Na przeglądaniu różnych rzeczy jesteśmy w stanie spędzić dużo, duuużo czasu, do domu wrócilibyśmy pewnie późnym wieczorem, a to przecież jest najlepsza pora, by obejrzeć wspólnie jakiś dobry film~A nawet jeśli nie spełniłyby się wszystkie moje życzenia... Cóż, chyba wszystko jest lepsze od sprzątania mieszkania, bo tak upłynął mi pierwszy czerwca tego roku. :')
    smokgie@gmail.com

    ReplyDelete
  25. Gdybym mogła i nic by mnie nie ograniczało, to najchętniej spędziłabym dzień dziecka w Disneylandzie, np. w Paryżu. Marzę o tym od małego dziecka.
    W takim miejscu, jakim jest Disneyland, można wyszaleć się za wszystkie czasy. Można jeździć na karuzeli do utraty tchu. A potem zjeść olbrzymią porcję lodów, najlepiej wiśniowych, z furą bitej śmietany i posypką orzechową.
    A kiedy zjadłabym lody, to znów poszłabym na karuzelę. Potem znów na lody, aż do bólu brzucha.
    Niestety nie wiem, czy kiedykolwiek ziszczą się moje marzenia. Chociaż wiem, że niekiedy marzenia się spełniają.

    Aleksandra
    yawnn.123@gmail.com

    ReplyDelete
  26. Najpierw z samego rana dostałabym śniadanie do łóżka od rodziców. Nie byłoby to nic specjalnego. Tosty z jajkami i do tego wanilliowa muffinka i herbatka. Nastepnie poszlibysmy do wesołego miasteczka. Tata po godzinnej zabawie, wygrałby dla mnie wielkiego misia. Jedlibyśmy również różową wate cukrową. Potem polecielibysmy do Japonii na karaoke. Odwiedzilibysmy sklep Angelic Pretty i mogłabym wybrać co tylko chcę. Zrobilibysmy sobie zdjęcia w Purikurze i przerobili je śmiesznie. Kolejną atrakcją tego dnia byłby lot do Korei. Odwiedzilibysmy duuuuużo miejsc i jedli przepyszne jedzenie. Ostatnią atrakcją byłoby wspólne pójście na koncert EXO. Siedzielibysmy w pierwszym rzędzie. Gdy lezalabym już w łóżeczku, mama przykrylaby mnie posciela, pocałowała w czolko i przeczytała bajkę, a tata stał by w drzwiach mojego pokoju i uśmiechał się.
    kanadefukurietta@gmail

    ReplyDelete
  27. Heey~
    went on my childs day out with my little sister to an amusement park, she never been to one before so she wanted to go on all the attractions they had, we managed to go on most of them and right before they closed we bought as much cotton candy as we could and ate it on the way home~♡
    Pretty late, but only found your blog now >•<

    I hope I did everything right?~
    Rin.de.flourite@gmx.de ~ze email

    ReplyDelete
  28. Nie pamiętam abym kiedykolwiek spędzała dzień dziecka xD Może jedynie w szkole coś organizowano wtedy, ale to tyle.
    Teraz już jestem 'za stara' na to i tak choć mam swój taki wymarzony dzień dziecka. Nie jestem oryginalna pewnie, ale strasznie bym chciała pojechać do Korei. Chciałabym trochę pozwiedzać Seoul, spróbować tych dań 'ulicznych' jak w dramach. Dodatkowo poszedł ze mną Jae oprowadzić xD Przejść się koło rzeki Han, po dzielnicy Gangnam, zwiedzić te wszystkie wytwórnie związane z kpopem. Wieczorem właśnie pójść na koncert jakby tak dodatkowo zjednoczyli się i razem w piątkę TVXQ zrobili koncert to by był szczyt moich marzeń~
    Właśnie! Dodatkowo wtedy bym kupiła płyty różnych k-popowych wykonawców i porozdawała parę po ulicy *są fanki, które na prawdę tak robią wow* xD
    Hmmm a po koncercie ... IMPREZA XD
    Żartuje ~
    Chętnie poszłabym do parku rozrywki bądź wesołego miasteczka z racji tego, że nie miałam okazji tam być. Wypróbowałabym wszystkie kolejki jakie tam by istniały :)

    Przepraszam, że to trochę takie "dziecinny" ten mój wymarzony dzień dziecka, ale no w końcu to dzień dziecka. Jedyny dzień w roku gdzie możesz się poczuć dzieckiem :D
    Klaudia delov@o2.pl

    ReplyDelete
  29. Gdyby nie ograniczały mnie finanse, spędziłabym dzień dziecka w Tokio. Wybrałabym ulubione ubrania i wybrała się na Harajuku Street. Gdybym już się zmęczyła spacerowaniem, znalazłabym jakąś przytulną kawiarnię i objadłam się lokalnymi słodyczami (ahahaha, grubas XD) i może wybrałabym się na jakiś targ/rynek i kupiła pełno kolorowych pierdółek, które do niczego nie przydałyby mi się w życiu codziennym, ale znając mnie byłyby tak urocze, że nie mogłabym się powstrzymać przed zakupieniem ich. Tak, wtedy byłabym najszczęśliwszą osóbką na świecie. ;__; karmelowelove@spoko.pl

    ReplyDelete
  30. Byle bym byla choc raz w zyciu szczesliwa. ~Hyominnie. dejdraa@interia.pl

    ReplyDelete
  31. Moim największym marzeniem dotyczącym dnia dziecka jest wycieczka do Włoch. Chętnie pojechałabym tam w dniu mojego święta.
    Podróż rozpoczęłabym od zwiedzania Wenecji, którą znam na razie tylko z czasopism. Popływałabym gondolą, a potem zwiedziłabym Plac św. Marka. Gdyby mi się znudziło zwiedzanie, to poszłabym na prawdziwą włoską pizzę i lody jeżynowe.
    Następnym miejscem mojej podróży byłby Rzym. A jak Rzym, to i Watykan. No bo jak być w Rzymie i nie widzieć papieża?
    Potem pojechałabym do Neapolu. Słyszałam, że jest takie powiedzenie: „Zobaczyć Neapol i umrzeć”. Więc bym umarła.

    Aga
    kuaga101@poczta.onet.pl

    ReplyDelete
  32. Swoj wymarzony dzien dziecka spedzila bym, oczywiscie gdyby nic mnie nie ograniczalo, latajac po swiecie, zawsze chcialam latac! Odwiedzila bym w tedy londyn i moja ciocie z ktora spedzam malo czasu, nastepnie pare innych ciekawych miejsc, a na koncu japonia! Spotkala bym sie z przyjaciolkami, chciala bym im dac prezenty rowniez! (≧ω≦)
    kasia@ isart.com.pl
    Przepraszam za brak polskich znakow.

    ReplyDelete
  33. Gdybym mogła spędzić dzień dziecka bez ograniczeń czasu ani pieniędzy, poszłabym na zakupy z Tao. Najpierw wstąpilibyśmy do Gucciego, gdzie obkupilibyśmy się ubraniami. Spędzilibyśmy tam kilka godzin. Później wybrałabym się z Sehunem i Luhanem na bubble tea. Poszlibyśmy też do dormu EXO, gdzie obejrzelibyśmy jakiś film i zjedli kurczaka. Może tym razem Kaiowi udałoby się samemu zjeść całego. Na koniec przytuliłabym mocno każdego z nich i dała po prezencie.

    rzuckotletem
    lamaftw@wp.pl

    ReplyDelete
  34. Cześć! :)
    Wymarzony Dzień Dziecka bez ograniczeń.. Hymm..
    Na pierwszym miejscu, poszłabym z siostrą na zakupy, takie większe :) Następnie zabrałabym brata (siebie) i siostrę do Zoo, gdzie bawilibyśmy się z Pandami i Jelonkami :3 Po drodze wstąpilibyśmy na Bubble Tea, a później na wycieczkę.. Pierwsze pozwiedzać Paryż, tak jak chciałaby Sis, później do Londynu - Główna atrakcja to muzeum figur woskowych jak chciał brat - oczywiście zwiedzanie, następnie do Australii, Niemiec, Afryki, do Finlandii zobaczyć zorzę polarną.. Perełkami naszej wycieczki byłyby wycieczki najpierw po Japonii, następnie po Korei, a na koniec najważniejsze - zwiedzenie Chin... Gdzie zwerbowałby mnie jakiś miły pan, prosząc żebym wystąpiła w reklamie, jak się okazuje reklamie strojów ślubnych.. Ja w sukni, a towarzyszyć mi będzie EXO (*_*). W przerwie między zdjęciami zagrałabym z LuHanem w piłkę... Po zakończeniu zdjęć, otworzyłabym Galerię Sztuki, gdzie znajdą się również moje prace, a na otwarciu pojawiłoby się BTS i Big Bang, pieniądze z tego otwarcia pomogłyby kilku Domom Dziecka i Samotnej Matki. Żeby dzień był idealny poszłabym na szczyt jakiegoś budynku (pewnie mojej Galerii :P) i oglądałabym gwiazdy, a w drodze do domu, znalazłabym na drodze słodkiego małego pieska bez nóżki i zabrałabym go do domu, ratując mu życie.
    To takie banalne marzenie, ale cóż... To byłby mój wymarzony dzień :3 Nie wyobrażałabym sobie nic lepszego niż spędzenie go z rodzeństwem i do tego pomoc zwierzątku i ludziom.. Jestem dziwna, wiem.. :D
    Pozdrawiam ! :3
    ~~Lili Han

    lili.han.17@gmail.com

    ReplyDelete
  35. Wymarzony dzień dziecka? Skoro nic ma mnie nie ograniczać, to wybieram podróże w czasie i teleportację :P Zawsze o tym marzyłam, więc dlaczego by nie spróbować 1 czerwca? Pierwsze miejsce, do którego trochę bym się cofnęła, to starożytna Grecja. Chciałabym zobaczyć jak to wszystko wyglądało naprawdę, jak bardzo różnili się tamci ludzie od nas, w końcu podsłuchać rozważań filozofów xD Na historii uczymy się o tych czasach głównie jako etapie wielkim rozwoju, a jak było w rzeczywistości? Następnie na dłuższą chwilę skoczyłabym do Polan. Jako niewidzialny obserwator obejrzałabym spektakl pełen obrządków i zapomnianych dziś tradycji. Potem przeniosłabym się do epoki romantyzmu. Tak, wiem że dla większości ludzi Słowacki jest czymś mega nudnym, ale ja się tym niesamowicie jaram :P Ile bym dała za koncert Chopina na żywo... Poleżeć na łące z jakimś młodym poetą, posłuchać jak maluje słowami. Ponieważ dzień dobiegałby już powoli końca, jeszcze na sekundę do Młodej Polski na wesele rodem z dramatu Wyspiańskiego. Na sam koniec przeniosłabym się na dach wieżowca w Busan, skąd podziwiałabym wymarzony zachód słońca. Krótka to podróż, biorąc pod uwagę jak wiele wspaniałych miejsc i wydarzeń chciałoby się zobaczyć na żywo. Jednak 24h to nie tak wiele, ale od czego są kolejne dni dziecka :)
    Patrycja,
    Picja007@gmail.com

    ReplyDelete
  36. Jeśli nie ograniczałby mnie czas ani pieniądze, obdarowałabym prezentami wszystkich ludzi: i tych, których kocham i tych, za którymi nie przepadam. Każdy człowiek zasługuje na szczęście i równość wobec innych. Może dzięki temu świat stałby się lepszy chociaż na chwilę.

    Monika
    moniad1215@gmail.com

    ReplyDelete
  37. Mój wymarzony dzień dziecka spedzilabym w gronie mojego kochanego dziadka.
    Jako iz jestem wielką fanką koreańskich zespołów, poszlibysmy na koncert, który odbylby się w moim domu, tylko i wyłącznie dla nas. Najpierw ucztowalibysmy w gronie członków exo, a później razem spędzili czas śpiewając wszystkie piosenki mojego ulubionego zespołu. Gadalibysmy cala noc, by po tym wszystkim pojsc spac, i budzic sie kazdego dnia tak samo szczesliwym. Wydaje się być głupie, jednak dla mnie byl by to najlepszy dzień jaki moglabym spędzić. Czemu akurat z dziadkiem ? Jakiś czas temu opuścił mnie. Chciałam mu pokazać jak wiele nowego pokazało mi exo. Nie zdazylam. Chociaż w marzeniach chciałam to przedstawić. Tak wygladalby moj idealny dzień dziecka :)
    Weronika Banach
    Weronika.diana@gmail.com

    ReplyDelete
  38. Mój wymarzony dzień dziecka jest dość nietypowy, bo nie ma najmniejszych szans na to, że kiedyś mi się to uda. xD Mianowicie chciałabym na ten jeden dzień zamienić się ciałami z Kenem z zespołu VIXX. Chciałabym zobaczyć jak to jest być w takim zespole. Jak to jest być "cute main vocalem". Jak to jest rozmawiać z innymi członkami zespołu. Jacy są prywatnie, kiedy zamykają się drzwi od ich dormu. Jak wygląda ich typowy dzień. Jak wygląda życie w Korei. I przede wszystkim jak to jest być facetem! Teraz wydaje mi się, że jest im łatwiej w życiu, a czy tak jest naprawdę? xD

    Wyobrażam sobie, jak by wyglądał mój dzień jako Ken...
    Poprzedniej nocy jeszcze byłam sobą. A rano obudziłam się już w innym miejscu. W innym łóżku. I moje włosy nagle zniknęły. Ale wzrok dalej był nieostry. Tak jakby mój. Ale dalej coś nie pasowało. Mój nos jakby nagle zrobił się większy. I mięśnie na rękach były o wiele wyraźniejsze. Chwila... To przecież nie są moje ręce. Zerwałam się jak oparzona z łóżka i zobaczyłam, że ktoś mi się przygląda. Ten ktoś wyglądał jak Cha Hakyeon. Słyszałam, że coś do mnie mówi, ale nie słyszałam co. Popatrzyłam w dół na siebie. Nie. Nie wierzę. To mi się tylko śni, prawda? Prawda?? Z lekkim przerażeniem oglądałam swoje dłonie. Męskie dłonie. Nagle poczułam, jak ktoś położył mi rękę na ramieniu.
    -Jaehwan-ah, wszystko w porządku?
    Jaehwan? Jaki... Coooo? To jest N? Co sie stało? Przecież to było tylko głupie życzenie wypowiedziane przed snem. Jak niby takie rzeczy mogą się spełniać? I to chyba znaczy, że Ken jest teraz w moim ciele. Biedny... Z moją ogromną wadą wzroku nie będzie mu się łatwo żyło. I co on zrobi z moim życiem? I co ja zrobię z jego?
    -Jaehwan! Miałeś jakiś zły sen? Przestań już się tak oglądać narcyzie i się ogarnij. Mamy dzisiaj nagranie do "Weekly idola", pamiętasz? A wcześniej musimy poćwiczyć. No co się tak patrzysz, jakbyś widział jakąś ducha? To ja, mówię teraz do ciebie jako lider N. Ogarnij się. Masz pół godziny. Tym razem naprawdę PÓŁ, a nie PÓŁTORA. Nie spóźnij się jak zwykle.
    N wyszedł z pokoju, a ja zostałam sama. Rany... Dzisiaj nagrywają "Weekly idola", a ja jestem uwięziona w jego ciele. On mi przecież tego nie wybaczy. Ja nie mam jego daru rozbawiania ludzi. Ale właściwie, czy muszę się tym martwić? O ile dobrze pamiętam, to tylko jeden dzień. Pomyślą, że jego gorszy. Wybaczą mu, przecież go kochają. A jeśli Leo ma mnie zabić, to i tak zrobi to dzisiaj. Okej, czas się zbierać. Nie, żebym musiała się specjalnie spieszyć. Ken nie jest punktualnym człowiekiem. Poszłam do łazienki, mijając Hyuka.
    -Annyeong, Jaehwan hyung!
    -Hę?
    -Jeszcze śpisz, czy tylko masz problem z rozpoznaniem mnie bez szkieł?
    Hyuk zaśmiał się i poszedł, a ja weszłam do łazienki. Fuuuu czy naprawdę muszę się umyć? Czy naprawdę muszę się rozebrać? Nie wiem, czy chcę to robić. A na dodatek nie wiem, który ręcznik może być Kena. Hmm ten z wizerunkiem Naruto należy raczej do Hyuka. Wezmę ten zielony. Chyba. Zaczęłam zdejmować górę od piżamy i popatrzyłam na brzuch. OMO, jakie mięśnie! Nie chcę myśleć, co Ken pomyśli, jak zobaczy mój. Chyba się zacznie głośno śmiać. Z tymi myślami rozebrałam się do końca i szybko umyłam. Jakoś poszło. Potem będzie najgorsze. Będę musiała ubrać soczewki. A ja przecież nie dotknę oka. Nigdy się nie
    przełamię. Ale przecież muszę. Manager nie będzie zachwycony, kiedy mu powiem, że chcę ubrać okulary. Nie pasuje do konceptu "Eternity". Dobra, muszę się przemóc. Skoro jakimś cudem rozumiem koreański, to i to dam radę zrobić! Na początek spróbuję tylko dotknąć oka. Przytknęłam palec i powieki mocno się zacisnęły. Cholera, to nie będzie takie proste.
    -Ken hyung! Rusz się! Jak zwykle blokujesz łazienkę!
    To chyba głos Hongbina.
    -Chwila, zaraz wychodzę!
    [cz.1]

    ReplyDelete
  39. Usłyszałam jeszcze tylko jak Hongbin coś mruczy pod nosem i odchodzi spod drzwi. Ok, muszę się wziąć w garść. Lepiej zrobię to od razu, wtedy jakoś pójdzie. Wzięłam jedno ze szkieł i przypominając sobie instrukcję zakładania, przytknęłam je do oka. Spanikowałam, kiedy się przyczepiło i miałam ochotę zacisnąć powieki, ale zmusiłam się jakoś do ułożenia szkła w odpowiednim miejscu. Ufff, nie było aż tak tragicznie. Drugie poszło nawet szybciej. Jeszcze raz przejrzałam się w lustrze. Nie wierzę, że naprawdę jestem w jego ciele. Wyszłam z łazienki, do której od razu wbiegł Hongbin.
    -Wreszcie! Przez ciebie ja się teraz spóźnię!
    -Wyluzuj Hongbinnie, artworkowi wolno się spóźniać, przeciez musisz wyglądać idealnie.
    Puściłam do niego oczko, na co Hongbin tylko przewrócił oczami i zamknął drzwi. A teraz śniadanie. W kuchni natknęłam się na Leo.
    -Annyeong, Taekwoon hyung!
    -Annyeong, Jaehwan. Jedz szybko, bo się zbieramy.
    Leo? To naprawdę ty? Dziwnie widzieć cię tak na luzie.
    -Co jest? Ruszaj się, zawsze musimy na ciebie czekać!
    Leo nie wyglądał na zadowolonego. Z nim lepiej nie zadzierać, chcę żyć.
    -Już, już, hyung. Daj mi 5 minut.
    Złapałam mleko, płatki i za chwilę pochłonęłam przygotowane jedzenie. Byłam gotowa do wyjścia. Tylko czy wszyscy już poszli? Gdzie jest Ravi? Jeszcze go dzisiaj nie widziałam. Poprawka. W życiu go jeszcze nie widziałam. Usłyszałam, jak otwierają się drzwi i ktoś ziewa. Ravi! Jak dobrze! Przecież nie wiem, jak trafić na miejsce próby.
    -Wonshik! Zbieraj się, wszyscy już poszli na próbę!
    [cz.2]

    ReplyDelete
  40. -Annyeong, Ken hyung. Miło, że się przywitałeś. Już przecież idę. Chodź, Hakyeon znowu się wkurzy!
    Bez słowa sprzeciwu poszłam za Ravim. Weszliśmy do salki, gdzie wszyscy już tańczyli. Spróbowaliśmy niepostrzeżenie do nich dołączyć, żeby uniknąć gniewu lidera.
    -Jaehwan! Wonshik! Spóźniliście się! Co to ma znaczyć? Nagrywamy przecież dzisiaj "Weekly idola"! Nie możemy się spóźnić!
    No tak, na ile można się niepostrzeżenie wtopić w tłum, kiedy cała grupa ma tylko sześciu członków?
    -Przepraszam, Hakyeon. Miałam problem z soczewkami.
    -Miałaś? Kenjumma, przestań już się wydurniać, to nie pora na to. Bierzmy się do roboty!
    Rany, muszę pamiętać, że jestem facetem. Na szczęście istnieje Kenjumma.
    Próba przebiegła prawie bezproblemowo. Na szczęście znam większość choreografii, więc nie miałam większych problemów z nadążaniem za resztą. A pojedyncze błędy... Cóż, Kenowi też się zdarzają. Chyba nie wzięli tego za nic dziwnego. A jego głos tak dobrze brzmiał, kiedy śpiewałam jego partie z "Eternity" i "Voodoo doll"... Marzenie.
    -Jaehwan hyung, mogę się o coś zapytać?
    -Wal, Hyukkwaii.
    -Przestań, kiedy to było.
    -Zawsze będziesz naszym słodziutkim maknae Hyukkie.
    Uśmiechnęłam się do niego słodko, a przynajmniej tak mi się wydawało.
    -Pozwól, że tego nie skomentuję. To dlatego całą próbę się tak we mnie intensywnie wpatrywałeś?
    [cz.3]

    ReplyDelete
  41. Cholera, zauważył... Nic na to nie poradzę, że on wygląda tak dobrze, kiedy tańczy.
    -Tak! Tak jakby... Ach, dzieci dzisiaj tak szybko dorastają.
    Hyuk popatrzył na mnie i się zaśmiał
    -Jaehwan hyung, powiedz to Hakyeonowi. On dalej traktuje mnie jak dziecko.
    -To on najbardziej zachowuje się tutaj jak dziecko.
    Roześmialiśmy się oboje, na co zareagował N.
    -Ej! Co wy znowu na mnie nagadujecie?
    N podszedł do nas szybkim krokiem i poczuliśmy, jak obrywamy od niego w plecy. No tak, mogłam się tego spodziewać.
    -A teraz szybko się myć! Manager obiecał, że dostaniemy dzisiaj bulgogi o ile uda nam się szybko dzisiaj skończyć próbę!
    Zebraliśmy się więc szybko i poszliśmy pod prysznice. Tym razem udało mi się szybciej uwinąć. O wiele szybciej. Wyszłam pierwsza.
    -Jaehwan! Jesteś chory?
    Leo patrzył się na mnie badawczo.
    -Co? Ja? Dlaczego?
    -Wyszedłeś pierwszy spod prysznica. To do ciebie niepodobne.
    -Jestem głodny.
    -Ach, to wiele tłumaczy.
    Leo uśmiechnął się delikatnie. On to akurat doskonale rozumie. Ciągle coś je.
    Poczekaliśmy, aż wszyscy się umyją i pojechaliśmy do restauracji na obiecane bulgogi. Tam szybko zjedliśmy obiad i od razu pojechaliśmy na nagranie. Najpierw złapały nas makijażystki, stylistki i cała reszta staffu. Chyba ze dwie godziny nakładały mi makijaż i dobierały ciuchy.
    -Jaehwan, twój nos jest tak ogromny, że nawet ja mam problem z dobrym zakamuflowaniem tego!
    Zaśmiała się jedna z makijażystek. W odpowiedzi tylko grzecznie się uśmiechnęłam.
    [cz.4]

    ReplyDelete
  42. Wreszcie zaczęło się nagranie. Byłam już nieco zmęczona tym całym dniem, a to dopiero połowa...
    -We are real V! V. I. X. X. VIXX imnida!
    Przywitaliśmy się i od razu pierwsze problemy. Random dance. Aż tak dobrze nie znam choreografii, żeby się nie mylić w krokach. Na szczęście nie tylko ja się pogubiłam. Podczas Super Hero Leo też przez jakiś czas nie pamiętał, co miał robić. Także oboje zarobiliśmy gumowym młotkiem po głowach. Prowadzący (chyba nazywał się Donnie?) za bardzo się nie cackał i zrobił to dość mocno.
    -Auuuuuu! - zawyłam głośno. W odpowiedzi usłyszałam głośny śmiech pozostałych członków zespołu.
    -Jaehwan-ah, tyle czasu już z nami jesteś i dalej popełniasz te same błędy - N zaśmiał się głośniej.
    -W końcu jestem cute main wokalem, nie cute main tancerzem! Wolno mi!
    Zaśmiałam się razem z nimi. W końcu to program rozrywkowy. A ja jestem chwilowo Kenem. Muszę próbować być zabawna.
    Dalsza część programu poszła gładziej. Najzabawniej było podczas omawiania profilu Kena.
    -Ken, twoim znakiem rozpoznawczym jest oczywiście ogromny nos, nieprawdaż?
    -Taak, ja go lubię. Dzięki niemu mam taką słodką twarz.
    -Ty masz słodką twarz? Tyle cię znam i jeszcze tego nie zauważyłem!
    Hyuk jak zwykle musiał dogryźć. Ciekawe, zwykle dręczył Hakyeona, ale tym razem jakoś przerzucił się na mnie.
    -To zemsta za gapienie się na próbie? - szepnęłam mu do ucha, kiedy skończyliśmy omawiać mój profil i przeszliśmy na Raviego.
    -Poniekąd. Ale ty naprawdę nie masz słodkiej twarzy. - Hyuk uśmiechnął się z przekąsem.
    W końcu nadszedł czas pożegnania i zakończenia programu. Prowadzący podziękowali nam za przybycie i opuściliśmy budynek. Nie było to zbyt łatwe, bo między drzwiami wyjściowymi, a naszym samochodem stał tłum fanek, które strasznie krzyczały i piszczały. Nawet nie wiem na kogo. Nie rozumiem nawet, co krzyczały. Szybko wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy.
    Po dotarciu do dormu byłam już tak strasznie zmęczona, że nie wiedziałam, jak trafić z powrotem do łóżka. Z jednej strony nie chciałam jeszcze iść spać, bo spodobało mi się bycie Kenem. Spodobało mi sie takie życie. Ale z drugiej muszę wrócić i oddać mu jego ciało. Moje miejsce jest gdzie indziej. Miło było poznać członków VIXX i zobaczyć, jak się z nimi żyje, ale... czas wracać. Nie żegnając się z nikim poszłam od razu do pokoju. Napisałam szybko karteczkę "Ken, przepraszam, jeśli cokolwiek, co zrobiłam w jakiś sposób ci zaszkodziło. Uwielbiam cię. Jesteś wspaniałym człowiekiem. A VIXX niesamowitym zespołem. Dziękuję za możliwość spędzenia dnia w twoim ciele. Chociaż wiem, że nie miałeś na to żadnego wpływu, kkk." Włożyłam karteczkę pod poduszkę i zasnęłam jak kamień.

    Wiem, że bycie Jaehwanem nie należałoby do najprostszych rzeczy, szczególnie z moim charakterem (jestem raczej nieśmiała i nie za bardzo lubię przebywać z ludźmi, on odwrotnie :D), ale chętnie bym podjęła wyzwanie! Może by mi się spodobało bycie takim typem człowieka. ^^ A może prędzej wszyscy by się zorientowali, że coś jest nie tak. Może jeszcze zabraliby mnie do szpitala, sądząc, że mi odbiło albo jestem chora. Ciekawe, czy udałoby mi się ich nieco oszukać. ^^ Może jednak jest trochę magii w tym świecie i uda mi się kiedyś to marzenie zrealizować? :D
    ~Kika nipponxninja@gmail.com
    [cz.5, przepraszam za tyle komentarzy, ale było ograniczenie i musiałam pociąć to na kawałki :<]

    ReplyDelete
  43. PS. Mam nadzieję, że się nie pomyliłam przy wklejaniu tekstu. ^^"
    ~Kika

    ReplyDelete
  44. Z samego rana poleciałabym po brzoskwiniową bubble tea i sushi. Później zwiedziłabym Tokio wraz z Sussan, koniecznie zaglądnęłybyśmy do dzielnicy japońskiej mody ulicznej. W południe zajęcia taneczne wraz z EXO i BTS. Następnie udałabym się do jakieś uroczej kawiarni, pełnej ciastek, lodów i innych zdrowych posiłków. Wieczór spędziłabym na oglądaniu horrorów wraz z J-Hope i Jiminem. (O ile obaj panowie nie umrą w czasie ich oglądania ;-;)
    ~Toku (maerad@onet.pl)
    Ps. Podziękowania za giveaway. To na prawdę bardzo miły gest z Twojej strony. ^^~

    ReplyDelete
  45. Anneyong ヾ(。◕ฺ∀◕ฺ)ノ
    -A więc opowieść czas zacząć!
    Pewnego razu urodziła się mała dziewczynka o 3:33 ,a jej poród trwał aż 3 dni. Zaprawdę uparte było to dziecko.
    Gdy miała 9 lat pojechała swoim ojcem do Korei Południowej.Na wycieczka w sprawach służbowych.
    Tato obiecał swej córce ,że w dzień dziecka będzie miał wolne i zabierze ją w ciekawe miejsce.
    Nadszedł pierwszy czerwca i rodzinka wybrała się do jednego z tradycyjnych ogrodów. Mała biegała w te i z powrotem sprawdzają wszystkie zakamarki. Aż w końcu natrafiła na las bambusowy gdzie w skupieniu siedział młody chłopiec. Podbiegła do niego,stanęła na przeciwko i czekała aż zareaguje. Cisza..
    Zaczęła chodzić koło niego,podskakiwać i machać rękami.Cisza..
    -Hej jestem Gosia. Co robisz?
    -Medytuje
    -Aha..ale...po co? (?・・)
    -To pomaga się skupić i lepiej się ćwiczy.Tak mówi mistrz.
    -...Ta na pewno.
    Chłopiec nie odpowiedział tylko naburmuszony ,starła się znów skupić.Dziewczynka usiadła na przeciwko niego i zaczęła mu się przyglądać.
    -Co robisz?-Spytał zdziwiony. ゚д゚)
    -Wyglądasz jak panda.Nawet siedzisz wśród bambusów i się lenisz..
    -Wcale nie! Sama jesteś panda!Ja pracuje.
    -Dorośli pracują.Ty jesteś mały.(゚ー゚;
    -Jestem wyższy do ciebie.
    -Cicho! (❛︵❛.) To co tak właściwie robisz?
    -Ćwiczę sztuki walki.
    Chłopak wstał ,wziął kij leżący obok niego i pokazał dziewczynie.
    -To walcz.
    -Z kim?
    -No sam no. Pokaż na co cie stać.
    Przyjął odpowiednią postawę i zaczął wywijać kijem w różne strony , podskakiwać i robić inne akrobacje. To właśnie były sztuki walki.
    -Wowowoowowwoow.
    Popatrzył na nią zadowolony z siebie i przyjmując dumna postawę.
    -Wiesz co ,awansujesz. Teraz jesteś Kung Fu Pandą.
    -Ale ja jest TAO.
    -Kung Fu Panda. Nie narzekaj, idziemy na lody.- Rzekła ,złapała go za rękę i pociągnęła do swojego taty. Ten popatrzył na nich podejrzliwie.
    -Kto to jest?
    -Kung Fu Panda. Mój przyszły maż.Nie rób takie miny ,bo idziemy na lody.
    -Ale chyba najpierw powinnaś go spyt..
    -Wcale nie. Nie narzekaj, idziemy~~*:・゚✧
    Teraz stali przed sklepem z śmietankowymi lodami w rękach. W tym czasie tato zrobił im pare zdjęć.
    -Chmury są super.Chciałbym latać.
    -GeGe potrafi..
    -Naprawde? Przedstaw mi go!
    -Nie ,gege za fajny.
    -(;¬_¬)
    Później przechadzali koło sklepów z zabawkami,a na jednej z nich znajdował się ,wielki biały miś.
    Tao wbiegł do sklepu i wpatrywał się w pluszaka z zachwytem.
    -Chce takiego.
    -Kupie ci na naszą rocznice. ( ̄▽ ̄)ノ
    -Ale..
    -Tak wiem już nic nie mów.
    Po całym dniu dziewczynka odprowadziła Pande do domu. Do zobaczenia. Pamiętaj ,że jesteś moim mężem~~!
    Po paru dniach wyjechała z powrotem do swojego kraju.
    ..PARE LAT PÓŹNIEJ..
    Pierwszy czerwca.
    -To pierwszy koncert na ,którym będę.W końcu ich zobaczę na żywo.☆*:.。. o(≧▽≦)o .。.:*☆
    Po oglądaniu,śpiewaniu i umieraniu z wrażenia ,przyszedł czas na spotkanie z fanami. Było ich na prawd nie wiele i można było swobodnie rozmawiać. Gdy go zobaczyła, przypominał jej się ktoś.
    -Hej..Panda~~!
    -Co ?
    -Kung Fu Panda, ale urosłeś(◎_◎;)
    -Ale chwile..
    -I wiesz co nawet mam Tego misia na naszą rocznice.
    -Przecież to.. Ojej.Na prawdę? (ノ´ヮ´)ノ*:・゚✧
    Przytachał do niego wielkie miśka ,jak obiecała. Gdy chłopak przytulił się do niego zrobiła mu zdjęcie. Odłożył misia i nagle zabrał jej aparat.
    -Hej to nie fair~!
    -Now..Let's take a selfie~
    http://fotoo.pl/show.php?img=814681_tao-give-a-way.jpg.html
    No i właśnie wtedy..
    -Hej panie pando nie skończyłam mojej super historii..!
    -Gosia nie krzycz tak. Jesteśmy w zoo. To miejsce publiczne.
    -Ale ta panda nie dość ,że jest fałszywa to jeszcze nie słucha! Kradnie tao bambusy~~(゚ペ)

    ~~~~END~~~~~~~
    Mam nadzieje ,że zdążyłam. musiała pisać drugi raz bo komputer się wyłączył ╥_╥
    w każdym razie mam nadziej ,że nie wyszło za długie XD
    Tu jest jeszcze sklejka dotycząca historyjki + moje rysunki do tego.:D
    http://fotoo.pl/show.php?img=814684_fordakj-dcjksd.jpg.html
    Enjoy and be happy ♡
    ~~ Email: afrofanka12@gmail.com~~

    ReplyDelete
  46. Mój wymarzony dzień dziecka spędziłabym tak:
    - odwiedziłabym Koreę Południową
    - wybrałabym się na koncert wszystkich uwielbianych przeze mnie zespołów
    - kupiłabym rodzicom dom na wodzie (https://fbcdn-sphotos-h-a.akamaihd.net/hphotos-ak-xpf1/v/t34.0-12/10425684_715365688505696_1215639655_n.jpg?oh=9b525868a1c775f1b153eeea9376c452&oe=53955599&__gda__=1402304073_0db26de4475ec6875344a493b4b326eb)
    - oddałabym dużą sumę pieniędzy dla potrzebujących
    - poleciałabym w kosmos
    - kupiłabym sobie stadko lam

    X
    ankuz1@op.pl

    ReplyDelete
  47. Jeżeli byłoby bez ograniczeń.... Chciałabym ten dzień spędzić z rodziną. Nie jest to zbyt ważne gdzie ~ Żadko gdzieś wychodzimy razem, a przydałoby się trochę czasu pospędzać wspólnie~ Pójść do pizzeri, i pogadać~ Może do jakiegoś parku rozrywki czy coś :3 . Skoczyłabym ze spadochronu~ *^* . Dlaczego wiąże plany z Rodziną, a nie z przyjaciółmi? Rodzice zawsze będą przy mnie . Zawsze w trudnych chwilach mi pomogą. A ten jeden dzień, fajnie by było spędzić razem, nie w pracy, nie w szkole, razem. Na mieście . Wspólnie gadając . Cóż... Przyjaciele czasem nie są na wiecznie, a i tak z nimi się często można spotykać. Przyjaciele nie dali nam życia, co prawda, ulepszają je, ale Rodzice są jednak najważniejsi. Ten wyjątkowy dzień chciałabym spędzić tylko z nimi ^-^. Warto , bo przez nich żyjemy~ Już nie proszę o poznanie Biasa, lub coś podobnego, nie jest mi to potrzebne do 100% szczęścia, spotkam i co? Zapomną, a rodzina nigdy nie zapomni~ ^.^ Awwwh~ rozpisałam się ^^"
    Patrycjaspisz@vp.pl

    ReplyDelete

Powered by Blogger.