Review: The Face Shop - Cleansing Light Oil

Sunday, April 13, 2014 1 Comments A + a -


Definitely I devote much attention to taking care of my skin. Much less I waste it on makeup. Surprised? My makeup usually confined to the eyes, optionally bb cream while after it, I wash face with micellar solution, using the oil, foam, serum, cream, mask and sometimes some samples. And today, just about oil, because I got it recently. Actually I didn't know which one to choose, because on the market is really a lot of them. In view of the fact that once I used rice water to wash face, I decided that this could be pretty good. Eh, I was so wrong.
Zdecydowanie dużo uwagi poświęcam dbaniu o swoją cerę. O wiele mniej marnuję go na malowanie się. Zdziwieni? Mój makijaż zazwyczaj ogranicza się tylko do oczu, ewentualnie kremu bb, podczas gdy po zmyciu go płynem, używam oleju, pianki, serum, kremu, czasem jakiejś maseczki i próbek. A dziś właśnie o tym oleju, bo mam go od niedawna. Właściwie nie wiedziałam, który wybrać, bo na rynku jest ich naprawdę wiele. W związku z tym, że kiedyś używałam wody ryżowej do przemywania twarzy, stwierdziłam, że ten może być całkiem dobry. Eh, tak się pomylić.

I'll start quickly from basic information. The product came to me in a plastic bottle with pump, wrapped in foil. To my misfortune, not quite withstood travel from Asia to Europe and a little spilled, dirtying my hands with unpacking. But it wasn't a big loss - you can see it on the picture.
For 150ml of product I paid around 12$. As usual, I took advantage of eBay. From South Korea it reached to me after two weeks. In total it isn't such a bad time.
The Face Shop released two versions of the product. Regular and "light". I chose this second, hoping that it will actually be easier. Manufacturer wrote that it's recommended for people with oily skin.
Zacznę może szybko od podstawowych informacji. Produkt przyszedł do mnie w plastikowej butelce z pompką, owinięty folią. Na moje nieszczęście, nie do końca wytrzymał podróż z Azji do Europy i trochę się wylał, brudząc moje ręce przy odpakowywaniu. Nie była to jednak wielka strata - możecie ją zaobserwować na zdjęciu.
Za 150ml produktu zapłaciłam ok. 35zł. Jak zwykle, skorzystałam z ebaya. Z Korei Południowej dotarł do mnie po dwóch tygodniach. To w sumie nie taki zły czas.
The Face Shop wypuścił dwie wersje tego produktu. Zwykłą i "light". Ja wybrałam tą drugą, mając nadzieję, że faktycznie będzie lżejsza. Producent napisał, że jest ona polecana dla osób z cerą tłustą.


But what exactly is this product?
I know that in Poland face oils aren't yet so popular. If someone says something about it, it's usually in the context of hair. I had previously been using in facial cleansing the same oil, which I placed on the hair. But it was extremely time-consuming and tiring. So I found that it's the time to buy something ready, something that instantly will want go down from the face.
Oils are really great. Wash makeup eyes, face, mouth and cleanse the skin. Apparently they are even better than regular cleansers or foams. I used in spite of all the oil and foam, because the product from The Face Shop until the end didn't deal alone.
Jednak czym właściwie jest ten produkt?
Wiem, że w Polsce oleje do twarzy nie są jeszcze aż tak popularne. Jeżeli ktoś coś mówi na ten temat, to zazwyczaj w kontekście włosów. Ja sama wcześniej do oczyszczania twarzy stosowałam te same oleje, które kładłam na włosy. Było to jednak niesamowicie czasochłonne i męczące. Stwierdziłam więc, że czas kupić coś gotowego, coś co od razu zechce zejść z twarzy.
Oleje są naprawdę świetne. Zmywają makijaż oczy, twarzy, ust i oczyszczają skórę. Ponoć są nawet lepsze od zwyczajnych "cleanserów" czy pianek. Ja mimo wszystko używałam oleju jak i pianki, bo produkt od The Face Shop nie do końca sobie radził.

How to use it?
It's very simple. On a dry face with all the makeup we put by dry hands a little bit of product. One pump is enough for one. Then gently rinse off all by circular movements, and then rinse off with water. That's it. However, in order don't to have the whole face in mascara, you can use different fingers for each part of the face. I think that it is just more comfortable.
Jak go używać?
To bardzo proste. Na suchą twarz z całym makijażem nakładamy suchymi dłońmi trochę produktu. Mi wystarczała jedna pompka. Następnie delikatnie zmywamy wszystko kolistymi ruchami, po czym zmywamy wodą. To tyle. Żeby jednak nie mieć całej twarzy w tuszu do rzęs, możecie wykorzystywać poszczególne palce do poszczególnych części twarzy. Wydaje mi się, że tak jest po prostu wygodniej. c:


That would be enough to the general outline. Let's go to a particular product.
So, I wrote to you that I was wrong. Well, it happens. I admit that before I saw probably only one review for this oil. It was negative. There isn't, however, warned me at all, but rather motivated. I thought, "well, in that case, I'll prove that it's good." But I will not.
I don't have very sensitive eyes. It's true that they have become accustomed to a very delicate Bioderma, but positively receive other micelle liquids too. At the beginning also fared quite well with the oil. But that's maybe because of fear of the unknown, I clenched them tightly. Whe we become accustomed to each other, I let myself a bit more freedom, and a small amount fell under my eyelid, and I'm done with lacrymatory, red eye. A wonderful experience. Besides, not cope too well with mascara. Such an ordinary, non-waterproof. It's true that I rarely use mascara, so I didn't have to worry about it, but the person who use it every day, probably would have to wash leftovers again later.
I think also that not quite washed away my bb cream from the face, because I have noticed a few uninteresting things on my face. That is why at the moment I'm using after oil my foam too.
But why am I still using it? Well, because it washes away my eyes make-up, and it's a pity to throw it away, since I used up olny a little.
To by było tyle, co do ogólnego zarysu. Przejdźmy już do konkretnego produktu.
Tak więc, napisałam wam, że się pomyliłam. Cóż, bywa. Przyznam, że wcześniej widziałam chyba tylko jedną recenzję na temat tego oleju. Była negatywna. Nie zraziło mnie to jednak wcale, a wręcz zmotywowało. Pomyślałam sobie "świetnie, w takim razie, ja udowodnię, że jest dobry". Ale wcale tego nie zrobię.
Nie mam bardzo wrażliwych oczu. Co prawda przyzwyczaiły się one do bardzo delikatnej Biodermy, ale pozytywnie odbierają także inne płyny micelarne. Na początku też całkiem dobrze radziły sobie z tym olejem. Ale to może dlatego, że w obawie przed nieznanym, mocno je zaciskałam. Kiedy już się do siebie przyzwyczailiśmy, pozwoliłam sobie na nieco więcej swobody, niewielka ilość dostała się pod powiekę, a ja skończyłam z łzawiącym, czerwonym okiem. Wspaniałe doświadczenie. Poza tym, nie radzi sobie zbyt dobrze z tuszem. Takim zwykłym, niewodoodpornym. Co prawda ja maskary używam odświętnie, więc nie musiałam się tym martwić, ale osoba, która robi to codziennie, zapewne musiałaby zmywać później ponownie jej resztki.
Wydaje mi się też, że nie do końca zmywał mi krem bb z twarzy, ponieważ zaobserwowałam kilka nieciekawych rzeczy na swojej twarzy. Dlatego właśnie w chwili obecnej używam po nim także pianki.
Ale dlaczego wciąż go używam? Ano dlatego, że zmywa mi ten makijaż z oczu. I szkoda mi go wyrzucić, skoro tak niewiele go zużyłam.


1 komentarze :

Write komentarze
13 April 2014 at 18:48 delete

Zawsze możesz sprzedać, geniuszu ;) Używane kosmetyki można opylić na allegro, będziesz mieć kasę na mienso xp Mi wystarcza tylko woda. Wszystkie specyfiki, jakkolwiek lekkie i "hipoalergiczne" mnie uczulają i zawsze po nich mam czerwoną mordę :C Także WODA, only, forevery, zimna jak Syberia xP A te cienie, którymi maluję sobie "kresky" właśnie łatwo się zmywają wodą :) I nie uczulają ^^

Reply
avatar

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Powered by Blogger.