We all were a gardeners.

Friday, March 21, 2014 1 Comments A + a -

So perfect topic for the first day of spring, do not you think so? The weather is beautiful, flowers growing, birds chirping, and we're sitting in schools and works. What if we remind ourselves that each of us once, in fact, was a gardener?
Czyli idealny temat na pierwszy dzień wiosny, nie uważacie? Pogoda jest piękna, kwiatki rosną, ptaszki ćwierkają, a my siedzimy w szkołach i pracach. A gdyby tak poprzypominać sobie, że każdy z nas kiedyś faktycznie był ogrodnikiem?




Yay, this is so weird. Sitting in school. In the last bench. And writing. Everyone has to cope, and the fact that I couldn't add anything by stupid no internet in a dormitory terribly upset me. Maybe not a total upset, but ushered in a strange state. But for gardening!
Yay, to takie dziwne. Siedzieć w szkole. W ostatniej ławce. I pisać. Każdy musi sobie jednak radzić, a fakt, że nie mogłam niczego dodawać przez głupi brak internetu w bursie strasznie mnie zdenerwował. Może w sumie nie zdenerwował, co wprowadził w dziwny stan. Ale do ogrodnictwa!

Think of your own childhood. Difficult, isn't? Relax, now you don't have to engulf all of your memories. I mean the initial grade of primary school. I bet that every one of you planted some plants. And not just any plants. Cress! Super popular, extremely difficult in growing, cress.
That's so funny. Being small, I so much cared about it to seeds on a cottongerminated. To still have enough water. Oh, and finally, anyway, no one ate it and the whole was thrown out.
I remembered this when I saw  cress at Patricia home. Charming. It began with such small things, could be felt this responsibility. And now? Now, I care only about Zbigniew, my little baobab.
It's strange to remember suddenly so trivial matter, which, after all, refers to other memories and brings in a nice condition
Przypomnijcie sobie swoje własne dzieciństwo. Trudne, prawda? Spokojnie, nie musicie teraz ogarniać wszystkich swoich wspomnień. Chodzi mi o początkowe klasy szkoły podstawowej. Obstawiam, że każdy z was sadził wtedy jakieś roślinki. I to nie byle jakie roślinki. Rzeżuchę! Super popularną, niesamowicie trudną w wyhodowaniu, rzeżuchę.
To takie zabawne. Będąc małą, tak bardzo dbałam o to, żeby ziarenka na wacie wykiełkowały. Żeby miały ciągle wystarczająco dużo wody. Oh, a na końcu i tak nikt tego nie jadł i całość się wyrzucało. ^-^"
Przypomniałam sobie o tym, gdy zobaczyłam rzeżuchę w domu Patrycji. Urocze. Zaczynało się od tak drobnych rzeczy, czuło się tą odpowiedzialność. A teraz? Teraz dbam tylko o Zbigniewa, mojego małego baobaba.
To dziwne, przypomnieć sobie nagle o tak błahej sprawie, która pomimo wszystko nawiązuje do innych wspomnień i wprowadza w miły stan.

1 komentarze :

Write komentarze
21 March 2014 at 21:45 delete

To ja mam w domu rzeżuchę? ._. ... Borze, jadłam z nią kanapki, FUUUJ!! D:

Reply
avatar

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Powered by Blogger.