How life in dorm looks like?

Wednesday, March 12, 2014 5 Comments A + a -

When people ask me, where I live, I always have a problem with the answer. Out of habit I'm talking about my little village, and later recall "ah, no, I don't live there". Once the listener will know that I live in a bursa, in his face appears a significant expression of more or less like "wtf, what is a bursa... ><". And it's true that the bursa is really a dormitory. He wears only a slightly different name. You know, we artists are coddled.
I wanted to present today, as roughly looks like my room. You know, I had about this some resistances due to the fact that this is not actually my property, and I share it with two girls. But hey, bloggers can everything, and I'm of course one of this crazy bloggers. So you will get pictures. Yes. However, I allowed myself to present only part of my equipped - give girls some privacy.
Kiedy ludzie pytają gdzie mieszkam, zawsze mam problem z odpowiedzą. Z przyzwyczajenia podaję swoją małą wieś, a później przypominam sobie "ah, nie, już tam przecież nie mieszkam". Kiedy już słuchacz dowie się, że mieszkam w bursie, na jego twarzy pojawia się wyraz znaczący mniej więcej tyle, co "wtf, czym jest bursa... ><". A prawdą jest, że bursa to tak naprawdę internat. Nosi tylko nieco inną nazwę. Wiecie, my artyści jesteśmy rozpieszczani.
Chciałam dzisiaj przedstawić, jak mniej więcej wygląda mój pokój. Wiecie, że miałam co do tego pewne opory za względu na to, że nie jest to właściwie moja własność i dzielę ją z dwoma dziewczynami. Ale co tam, blogerom wszystko można, a ja jak najbardziej takim szalonym blogerem jestem. Więc dostaniecie zdjęcia. Tak. Pozwoliłam sobie jednak przedstawić tylko część zagospodarowaną przeze mnie - dajmy dziewczyną odrobinę prywatności. c;
.


Some people think that I live like in a hotel. Others that like in the block. Everyone has a really different idea, which for me usually turns out to be incredibly fun. Is it rude of me that I wasn't moving out the people of their mistake? ^-^"
To dormitory can't enter someone from the outside. Nobody, apart from the immediate family. I'm here, of course, mean the room itself, because into the building of course, you can enter. Take it easy, you can make an appointment with me in the living room and sit until late. You can't just cross the door that leads to the second floor.
On the one hand I can mention those who have passed through the door of my room. You want to know it? Of course, this is my dad, mum, brother... and Lau. Yes, Lau, with which I have no blood ties, she is not my missing sister, aunt, adopted child, or even a dog. Well, to every rule there are exceptions.
Personally, I prefer when the text in my posts prevails over amount of photos... and yet, is always vice versa. How to live. In any case, underneath is my little corner.
Niektórzy myślą, że żyję jak w hotelu. Inni, że jak w bloku. Każdy ma naprawdę odmienne wyobrażenie, które zazwyczaj dla mnie okazuje się niesamowicie zabawne. Czy to niegrzeczne z mojej strony, że wcale nie wyprowadzam ludzi z błędu? ^-^"
Do bursy nie może wejść nikt z zewnątrz. Nikt, oprócz najbliższej rodziny. Mam tutaj oczywiście na myśli sam pokój, bo do budynku, oczywiście, można wejść. Spokojnie możecie umówić się ze mną w pokoju gościnnym i siedzieć do późna. Nie możecie tylko przekroczyć drzwi, które prowadzą na piętro.
Na palcach jednej ręki mogę wymienić osoby, które przeszły przez próg mego pokoju. Chcecie je poznać? Oczywiście to mój tata, mama, brat... i Lau. Tak, Lau, z którą nie łączą mnie żadne więzy krwi, nie jest moją zaginioną siostrą, ciocią, adoptowanym dzieckiem, ani nawet psem. Cóż, od każdej reguły są wyjątki.
Osobiście wolę, gdy tekst w mych postach przeważa nad ilością zdjęć... a pomimo to, zawsze jest na odwrót. Jak żyć. W każdym razie pod spodem mój mały kącik.





I admit that the pictures were taken long ago. I think around December, maybe earlier. So everything looks a little different (for example the contents of the shelf above the bed). Definitely now my job is looking different. Although I don't know that should I here use the word "work". Blog is not a work. It's a pleasure. In any case - I'm not writing any longer on the table in the room, because (as you know) my internet is hopeless in that place. At the moment I'm doing it either in a room on the first boys floor, or in the hallway. And now my two favorite things. Photo of blackboard what I did today, because the whole time I'm pinning something new to it. You can find there a lot of things. The best part is that each of them is special to me because connects with some people, emotions and events.
Przyznam, że zdjęcia zostały zrobione dawno temu. Myślę, że w okolicach grudnia, może wcześniej. Tak więc wszystko wygląda trochę inaczej (chociażby zawartość półki nad łóżkiem). Zdecydowanie inaczej prezentuje się teraz moje miejsce pracy. Chociaż nie wiem, czy mogę tu użyć słowa "praca". Blog nie jest pracą. Jest przyjemnością. W każdym razie - nie piszę już na stole w pokoju, bo (jak wiecie) mój internet jest w tamtym miejscu beznadziejny. Na chwilę obecną robię to albo w pokoju na piętrze chłopców, lub na korytarzu.
A teraz moje dwie ulubione rzeczy. Zdjęcie tablicy zrobiłam dzisiaj, gdyż cały czas przypinam do niej coś nowego. Znajdziecie na niej naprawdę mnóstwo rzeczy. Najlepsze jest to, że każda z nich jest dla mnie wyjątkowa, bo łączy się z jakimiś ludźmi, emocjami i wydarzeniami.


lollipop from Tami.

crown from Burger King from 1. output to Krakowska with Lau and leaflets advertising of the Q&K Lolita Fashion.

SHINee, collage of staying at Lau home and my and Agata hands from school photocopying. ^-^"

shipping from readers! <3

more shippings! <3

photos and of course Quinni.

And the last thing is of course wardrobe. Sadly, in the room we have two of these, and I I took the whole one for myself.
At the top you can see my set for writing letters. Envelopes, stamps, and a million pages.
And in the middle nothing special.
I ostatnią rzeczą jest oczywiście szafa. Smutne, w pokoju mamy dwie takie, a ja całą jedną zajęłam dla siebie.
U góry możecie zobaczyć mój zestaw do pisania listów. Koperty, znaczki i milion kartek.
A w środku nic specjalnego.



And that's all. Living in a dorm is not that bad (or maybe I should say - "living in such a room is not bad" because the whole post focuses on this room). After all, itąs a bit limiting, and if I could, I'll move to a flat.
To właściwie tyle. Życie w bursie nie jest takie złe (czy też może powinnam powiedzieć - "mieszkanie w takim pokoju nie jest złe" bo cały post skupia się na tym pomieszczeniu). Mimo wszystko, jest to trochę ograniczające i gdybym mogła, przeprowadziłabym się do mieszkania.

5 komentarze

Write komentarze
Czeja~~
AUTHOR
12 March 2014 at 21:07 delete

Przytulnie tam ;w;
No i moja kartka~ Tak się cieszę, że moja praca nie poszła na marne ♥

Reply
avatar
Lisa
AUTHOR
12 March 2014 at 21:15 delete

a ja bardzo dziękuję. c:

Reply
avatar
12 March 2014 at 22:40 delete

W jakim świecie ja żyję, że ludzie nie znają słowa "bursa"... -.-" I domyślam się z czym im się to może kojarzyć xp Wowowow, moje zdjęcie razem z jakimiś korełańskimi chłopcami, wow *w*
(Idę pisać list, dam Ci go jutro : D)

P.S. "dziewczyną"... ._.

Reply
avatar
EM
AUTHOR
14 March 2014 at 17:59 delete

fajnie masz i widze posciel z witch :D kiedys ogladalam :)
zapraszamy w wolnej chwili :)

Reply
avatar

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Powered by Blogger.