Review: Etude House - Hot Style Bubble Hair Coloring #7 Mocha Pink.

Monday, September 16, 2013 0 Comments A + a -

Many of you have surely noticed that at the end of summer I changed my hair color. This story is quite long and very heavy (for my hair...).
So I wanted to get back to natural color. I ordered the paint straight from Etude House.
Wielu z Was na pewno zauważyło, iż pod koniec wakacji zmieniłam kolor włosów. Historia ta jest dosyć długa i bardzo ciężka (dla moich włosów...).
Otóż zachciało mi się wrócić do naturalnego koloru. Zamówiłam sobie farbę prosto od Etude House.

 



Everything, as usual, came carefully packed in a box with the logo of Etude House. I really like ordered directly from the manufacturer. Everything is so nicely organized.
Wszystko jak zwykle przyszło dokładnie zapakowane w pudełku z logiem Etude House. Bardzo lubię zamawiać prosto od producenta, wszystko jest tak ładnie zorganizowane.


Hair dye which I ordered wasn't the usual paint, what you have probably already guessed from the title. c: "Bubble Hair Coloring" means just that instead of the usual consistency, has the consistency of foam. Of coure doesn't come to us right away in an amazing foam. To get this, you need to open container tagged in a photo with "2" and carefully pour the contents of the sachet number "1". Then carefully turn off a bottle "2" and slowly (no shaking!) mix everything. To better illustrate what I mean here I paste a link to another hair dye like that: click.
In addition to these two things to be linked together, in the package were also two pairs of gloves (ordinary plastic and rubber), manual in Korean and treatment for which I would be willing to kill.
Farba, którą zamówiłam nie była taką zwykłą farbą, czego już pewnie domyśliliście się z tytułu. c: "Bubble Hair Coloring" oznacza właśnie to, że zamiast zwykłej konsystencji, farba ma konsystencję pianki.
Oczywiście nie przychodzi do nas od razu w niesamowitej postaci piany. Ażeby takową uzyskać należy otworzyć pojemnik oznaczony na zdjęciu cyferką "2" i ostrożnie wlać do niego zawartość saszetki numer "1". Następnie dokładnie zakręcamy butelkę "2" i wolno (nie wstrząsając!) mieszamy wszystko. Dla lepszego zobrazowania, o co mi dokładnie chodzi, tutaj wklejam link do innej farby tego typu: klik.
Oprócz tych dwóch rzeczy, które należy ze sobą połączyć, w opakowaniu znajdowały się także dwie pary rękawiczek (zwykłe foliowe, oraz te gumowe), instrukcja obsługi po koreańsku i kuracja (treatment - nie jestem pewna, czy mogę to nazwać odżywką) dla której byłabym skłonna zabić.




When we mix components "1" and "2", we can get on with coloring, which is incredibly simple. Hair always dyed my mom or friends. This time I did it by myself. Just press the pump and there's a foam, which should be applied to the hair. At first I was a little worried that it wouln't be enough to cover everything. I was very surprised when used up only 2/3 pack, and the foam almost flowed out of my hair.
Plus there is a smell too. I've never met such a hair color that would give pleasure to be worn on the head. Really. I couldn't smell the ammonia, or anything irritating. Active smelled very mild, a little flowery.
Kiedy już złączymy ze sobą składniki "1" i "2", możemy zabrać się za farbowanie, które jest niesamowicie proste. Włosy zawsze farbowała mi mama lub koleżanki. Tym razem wszystko zrobiłam sama. Wystarczy nacisnąć pompkę i pojawi się piana, którą należy nałożyć na włosy. Na początku byłam trochę zaniepokojona, że może jej nie starczyć, żeby wszystko zakryć. Bardzo zdziwiłam się, gdy zużyłam zaledwie 2/3 opakowania, a piana niemalże spływała z moich włosów.
Plusem jest też zapach. Jeszcze nigdy nie spotkałam takiej farby, która dawałaby przyjemność z noszenia na głowie. Naprawdę. Nie mogłam wyczuć amoniaku, czy niczego drażniącego. Całość pachniała bardzo łagodnie, trochę kwiatowo.



And now I'll explain you a bit about why my hair survived torture. I knew that the paint not very well interact with other paints (I mean previously dyed hair), but somehow I do not really bothered. "Is what will be", sure, why not. Strangely, I was not discouraged dark brown, which came about when applying the paint.
Not prolonging: color went incredibly dark. Not black, but resembled something like brown mixed with gray. At first I wanted to cry, but after a few days I got used to. Funny was that the very roots were brighter than the rest of my hair - only color there caught perfectly.
A teraz przybliżę wam, dlaczego moje włosy przeżyły katusze. Wiedziałam, że te farby niezbyt dobrze współgrają z innymi farbami (mam na myśli włosy wcześniej farbowane), ale jakoś specjalnie nic sobie z tego nie robiłam. "Będzie co będzie", jasne, czemu nie. Co dziwniejsze, wcale nie zraził mnie ciemny brąz, który pojawił się już podczas nakładania farby.
Nie przedłużając: kolor wyszedł niesamowicie ciemny. Nie czarny, ale przypominał coś w stylu brązu pomieszanego z szarym. Na początku chciało mi się płakać, jednak po kilku dniach przyzwyczaiłam się. Śmieszne było, że odrosty wyjątkowo były jaśniejsze niż reszta moich włosów - tylko tam kolor złapał idealnie.


Continuing the story of my poor hair - parents said that I can't have so dark hair, so a week later I went to buy the paint with color "natural blonde". Unfortunately, a natural blond had green reflections (I don't understand it too) and I broke down, so after two days put lightener on the whole length and then brown paint from Joanna. This is how my hair survived four colorations within two weeks and surprisingly hold nice.
With such a major - after applying bleach hair here and there I had pink streaks. Did residues "Mocha Pink"?
Kontynuując historię mych biednych włosów - rodzice stwierdzili, że nie mogę mieć tak ciemnych włosów, więc tydzień później pojechałam kupić farbę o kolorze "naturalny blond". Niestety, naturalny blond miał zielone refleksy (też tego nie rozumiem) i tak bardzo załamałam się, że po dwóch dniach nałożyłam na całą długość rozjaśniacz, a później brązową farbę z Joanny. Tak oto moje włosy przeżyły 4 koloryzacje w ciągu 2 tygodni i o dziwo trzymają się świetnie.
Z takich ciekawostek - po nałożeniu rozjaśniacza gdzieniegdzie miałam różowe pasemka. Czyżby pozostałości po "Mocha Pink"?

As for the treatment... I really love it. It smells so good, and the smell keeps the hair all day, if not longer. Additionally it makes the hair is incredibly smooth. Brother after coloring my hair touched they and said: "How smooth hair are you have!"
To sum up: the hair dye is great, but I wouldn't recommend it to people who have previously dyed hair. If you were interested in, I have a second container of paint on sale, which can be found here: click. I'm surprised myself, that I haven't pulled treatment out from the center. ^-^"
A co do odżywki... naprawdę ją uwielbiam. Pięknie pachnie, a zapach utrzymuje się na włosach cały dzień, jak nie dłużej. Dodatkowo sprawia, że włosy są niesamowicie gładkie. Brat po koloryzacji dotknął moich włosów i powiedział: "Jakie Ty masz gładkie włosy!".
Podsumowując: farba jest świetna, ale nie polecam jej osobom, które już wcześniej farbowały włosy. Gdybyście byli zainteresowani, mam drugie opakowanie farby na sprzedaż, które możecie znaleźć tu: klik Sama się sobie dziwię, że jeszcze nie wyciągnęłam ze środka odżywki. ^-^"

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...
Powered by Blogger.